Pół miliona euro za doradztwo dostała od Watykanu włoska ekspertka w dziedzinie relacji dyplomatycznych, która współpracowała z Sekretariatem Stanu, gdy zastępcą sekretarza był tam obecny kardynał Angelo Becciu - podał we wtorek dziennik „Corriere della Sera”.

REKLAMA

Zauważa się, że to kolejna odsłona skandalu finansowego w Watykanie, który jest opisywany w mediach, odkąd papież Franciszek zmusił we wrześniu kardynała Becciu do ustąpienia ze stanowiska prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych i pozbawił go praw wynikających z godności kardynalskiej.

Włoskiemu dostojnikowi zarzuca się udział w niejasnych transakcjach zakupu kosztownych nieruchomości w Londynie za setki milionów euro - także ze świętopietrza - oraz przelewanie watykańskich pieniędzy na firmy związane z jego rodziną na Sardynii. Kard. Becciu powtarza, że nie dopuścił się żadnego przestępstwa, i twierdzi, że papież został "źle poinformowany" lub wręcz "zmanipulowany".

Mediolańska gazeta opisała przypadek pochodzącej z Sardynii ekspertki Cecilii Marogni, która w wywiadzie przyznała, że w ciągu czterech lat otrzymała z Watykanu pół miliona euro, co było wynagrodzeniem za jej doradztwo oraz podróże. Kobieta podkreśla, że otrzymała pieniądze za wykonaną pracę, a jej zadaniem jest "rozwiązywanie problemów".

Zapytana o pogłoski, według których wydała pieniądze Stolicy Apostolskiej także na zakupy, Marogna odpowiedziała: Torebka była na przykład dla żony przyjaciela z Nigerii, który ma możliwość prowadzić dialog z prezydentem Burkina Faso.

Watykańskie pieniadze miały pogrążyć Pella

Wcześniej włoska i zagraniczna prasa informowała o innym wątku sprawy kardynała Becciu, sugerując, że z jego inicjatywy z kont w Watykanie przelano 700 tys. euro na rachunki bankowe w Australii, by wpłynąć na trwający tam wówczas proces kardynała George'a Pella, oskarżonego o pedofilię. Został on skazany na 6 lat więzienia, a w kwietniu uniewinniony przez Sąd Najwyższy.

Prasa sugerowała, że przelane watykańskie pieniądze miały pogrążyć Pella, który jako doradca papieża Franciszka kontrolował finanse Watykanu i skrupulatnie poszukiwał nieprawidłowości oraz tropił podejrzane transakcje. W wydanym oświadczeniu kardynał Becciu zapewnił, że w żaden sposób nie ingerował w proces australijskiego dostojnika.

Adwokat domniemanej ofiary - oskarżyciela kardynała zaprzeczył w Australii, jakoby jego klient otrzymał jakiekolwiek pieniądze z Watykanu. Jego zdaniem w tej sprawie należy wszcząć międzynarodowe śledztwo.