Alain Juppe żąda przesunięcie granicy z Calais do Dover. Faworyt w wyścigu o fotel prezydenta Francji uważa, ze umowa z Wielką Brytanią w sprawie kontroli granicznej powinna zostać zrewidowana.

REKLAMA

Juppe twierdzi, że to Brytyjczycy powinni ponieść odpowiedzialność za uchodźców, którzy obecnie koczują na francuskim wybrzeżu. Na podstawie umowy z Le Touquet, zawartej w 2003 roku, brytyjska straż graniczna przeprowadza kontrole osób wjeżdżających do Wielkiej Brytanii we Francji. Odbywa się to w portach i przy wlocie do tunelu pod kanałem La Manche.

Nie możemy tolerować tego co dzieje się w Calais. To wpływa negatywnie na wizerunek Francji - powiedział Juppe w wywiadzie dla brytyjskiego dziennika "The Guardian". Jego zdaniem uchodźcy stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa dla mieszkańców nadmorskiej miejscowości. Uważam, że powinniśmy wypowiedzieć obowiązujące porozumienie - dodał. Nie zgadzamy się z istniejącymi zasadami, które zezwalają na dokonywanie selekcji na francuskiej ziemi ludzi, których Wielka Brytania chce, lub nie chce przyjąć - tłumaczył.

Propozycje przesunięcia kontroli granicznej pojawiły się natychmiast po czerwcowym referendum w sprawie dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Jako pierwszy wystąpił z nią mer Calais. Alain Juppe nie łączy w wywiadzie Brexitu z sytuacją w Calais. Jego zdaniem decyzja Brytyjczyków o opuszczeniu Wspólnoty powinna być respektowana.

Należy podkreślić, że porozumienie z Le Touquet nie zostało zawarte pod unijna egidą. To bilateralny układ miedzy dwoma państwami. Jak zauważają brytyjscy komentatorzy, wypowiedz francuskiego polityka trzeba interpretować przez pryzmat zbliżających się wyborów prezydenckich we Francji. Przesunięcie kontroli granicznych i pozbycie się tym problemu uchodźców z Calais z pewnością przysporzyłoby kandydatowi wiele głosów.

(mn)