Prezydent Barack Obama nie będzie komentował żądań Amerykanów, którzy chcą, by Justin Bieber został deportowany z ich kraju. Pod petycją w tej sprawie podpisało się blisko 275 tysięcy osób.

REKLAMA

W oświadczeniu opublikowanym przez Biały Dom napisano, że przykro iż prezydent rozczaruje, ale nie będzie komentował sprawy piosenkarza i odebrania mu zielonej karty za liczne wybryki. Podkreślono też, że Obama ma prawo odmówić rozpatrywania niektórych petycji składanych w zakładce "We The People" na stronie internetowej Białego Domu.

Nie jest tajemnicą, że Justin Bieber płaci w Stanach Zjednoczonych ogromne podatki, a równie ogromna jest dziura budżetowa USA. W tej sytuacji deportacja gwiazdora nie ma sensu. Biały Dom wykorzystuje całą sytuację do tego, by dowieść, że reforma imigracyjna mogłaby zmniejszyć deficyt budżetowy o blisko bilion dolarów w ciągu dwóch dekad. Nielegalni imigranci zaczęliby płacić podatki. Biały Dom informuje, że to odpowiednik 12,5 miliarda biletów na koncert albo 100 miliardów sztuk debiutanckiej płyty Biebera.