Podczas nalotów lotniczych przeprowadzonych przez lotnictwo USA w środkowej części Jemenu został zlikwidowany w niedzielę jeden z wysoko postawionych przywódców Al-Kaidy Półwyspu Arabskiego, Abd al-Ghani al-Rasas - podał w piątek rzecznik Pentagonu Peter Cook.

REKLAMA

Al-Ghani zginął w muhafazie Al-Bajda położonej w centralnej części Jemenu podczas nalotów powietrznych, które przeprowadzono dla wsparcia rządowych sił jemeńskich walczących z rebeliantami z ruchu Huti.

Walki, jakie toczyły się 8 stycznia były częścią operacji "Złota lanca", w której oprócz sił jemeńskich bierze udział także lotnictwo i marynarka antyislamskiej koalicji. Boje koncentrowały się w pobliżu Cieśniny Bab al-Mandab, oddzielającej Półwysep Arabski od Afryki. Zginęło w nich 68 rebeliantów i żołnierzy.

Operacja "Złota Lanca" ma na celu odzyskanie Dhubabu, nadmorskiego miasta Mokka leżącego przed Al-Hudajdą i dalszej części wybrzeża w stronę położonego blisko granicy saudyjskiej portu Al-Midi. Oddziały prorządowe w październiku 2015 roku kontrolowały wybrzeże nad cieśniną, ale rebelianci wyparli je stamtąd w lutym zeszłego roku.

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 roku, kiedy wieloletnim dyktatorskim rządom prezydenta Alego Abd Allaha Salaha położyła kres społeczna rewolta.

Tylko południowa część kraju wraz z Adenem podlega rządowi popieranemu przez Arabię Saudyjską, Stany Zjednoczone i arabską koalicję sunnicką. Ruch Huti, którego celem jest obalenie prezydenta Abd ar-Raba Mansura Al-Hadiego i przywrócenia rządów Salaha, od 2014 roku kontroluje stolicę Jemenu, Sanę oraz znaczne obszary na północy kraju.

Od marca 2015 roku jemeńskie siły rządowe są wspierane przez sąsiednią Arabię Saudyjską, a rebeliancki ruch Huti walczący z władzami Jemenu wspiera szyicki Iran.

W Jemenie w wojnie domowej od początku konfliktu zginęło co najmniej 10 tys. ludzi.

Bojownicy dżihadystycznego Państwa Islamskiego i Al-Kaidy wielokrotnie przyznawali się do odpowiedzialności za atakowanie sił rządowych w położonym na południu kraju Adenie.

(az)