Izraelska armia ostrzegła mieszkańców południowych dzielnic stolicy Libanu, by opuścili swe domy. To zapowiedź kolejnego ataku, po tym jak samoloty izraelskie samoloty zbombardowały centrum Bejrutu, po raz pierwszy od trzech tygodni.

REKLAMA

Izraelskie siły lądowe wkroczyły w nocy około 10 kilometrów w głąb południowego Libanu. Tym samym armia Izraela dotarła dalej niż kiedykolwiek wcześniej w ciągu trwającej od czterech tygodni ofensywy przeciw Hezbollahowi.

Według świadków wojska izraelskie wsparte przez ciężką artylerię dotarły na przedmieścia wsi Dibin koło miasta Mardżajun. Z kolei wojskowe radio powiadomiło nad ranem, że ciężkie walki toczą się w wioskach na południu Libanu położonych naprzeciwko izraelskiej Galilei.

O rozszerzeniu ofensywy lądowej zdecydowali przedstawiciele resortów siłowych w rządzie Ehuda Olmerta. Wojska mają dotrzeć do rzeki Litani. Celem szerszej niż dotychczas ofensywy jest wyparcie osłabionego już Hezbollahu z południowego Libanu. Armia izraelska ma się przedrzeć 30 kilometrów w głąb terytorium Libanu.

Rząd szacuje, że operacja zajmie około miesiąca. Przewiduje jednak, że jeszcze przed jej końcem może zacząć obowiązywać postulowane przez społeczność międzynarodową zawieszenie broni.

Dodajmy, że dotychczasowa czterotygodniowa ofensywa w Libanie kosztowała Izrael 1,6 mld dolarów - ujawnił izraelski minister finansów. Jak dodał, zamierza wystąpić do rządu o zgodę na wydanie jeszcze prawie pół miliona na operację w południowym Libanie, a szefów innych resortów o "zaciśnięcie pasa", aby mimo wydatków wojskowych nie przekroczyć budżetowego deficytu.

Szef Hezbollahu odrzuca projekt rezolucji ONZ

Przywódca Hezbollahu szejk Hasan Nasrallah odrzuca projekt rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Libanu, przygotowany przez Stany Zjednoczone i Francję. Twierdzi, że jest on „nieuczciwy i niesprawiedliwy”.

Hasan Nasrallah zadeklarował natomiast, że popiera ewentualne rozmieszczenie jednostek armii libańskiej w południowym Libanie. Wojsko miałoby pilnować przestrzegania zawieszenia broni.

Szef Hezbollahu zagroził, że zmieni południe Libanu w „cmentarzysko izraelskich żołnierzy”. Jednocześnie wezwał arabskich mieszkańców Hajfy do ewakuacji. - Wasza obecność w mieście i to, że moglibyście ucierpieć w naszych nalotach spowodowało, że do tej pory wahaliśmy się mocniej zaatakować miasto - powiedział szejk Nasrallah w telewizyjnym przemówieniu. Dodał również, że Izraelczykom nie udało się uszkodzić wyrzutni rakietowych Hezbollahu.