Izraelskie siły przeprowadziły w piątek nad ranem w Strefie Gazy około stu ataków na cele radykalnej palestyńskiej organizacji Hamas - poinformowała w komunikacie armia Izraela. Naloty były odwetem za atak rakietowy z tej palestyńskiej enklawy w kierunku Tel Awiwu.

REKLAMA

"Samoloty i śmigłowce bojowe zaatakowały w nocy z czwartku na piątek cele organizacji terrorystycznej Hamas w Strefie Gazy", gdzie Hamas rządzi - podano w komunikacie. Wśród atakowanych pozycji były znaczące zakłady produkcji rakiet oraz kompleks budynków, skąd Hamas kieruje swoimi działaniami na Zachodnim Brzegu Jordanu, oddalonym od Strefy Gazy o ok. 90 km.

Źródła z kręgów bezpieczeństwa potwierdziły, że doszło do stu ataków w około 40 miejscach na obszarze Strefy Gazy.

Wcześniej izraelskie źródła wojskowe podały, że uderzono w cele związane z Hamasem na południu i na północy tej palestyńskiej enklawy.

Według wstępnych informacji nie ma ofiar śmiertelnych tych ataków; obrażenia odniosły dwie osoby na południu Strefy Gazy.

Kierownictwo Hamasu stanowczo zaprzeczyło, żeby organizacja ta miała jakikolwiek udział w ataku rakietowym na Tel Awiw. Zapewniono, że strona palestyńska skrupulatnie przestrzega zawieszenia broni w związku z rozmowami prowadzonymi z delegacją egipską, która podjęła się misji przygotowawczej na rzecz przyszłych rozmów izraelsko-palestyńskich. Gdy doszło do ataku rakietowego na Tel Awiw, trwało właśnie uzgadnianie protokołu zgodności w odniesieniu do tego konfliktu między delegacją palestyńską i egipską - wskazano w komunikacie.

Tymczasem komitet organizujący cotygodniowe protesty Palestyńczyków w Strefie Gazy na granicy z Izraelem poinformował w piątek "o odroczeniu" demonstracji. Dodano, że protesty zostaną wznowione w nadchodzących tygodniach; pierwsza rocznica ruchu mija 30 marca.

Relacje palestyńsko-izraelskie są szczególnie napięte od zeszłego roku. Wzburzenie Palestyńczyków budziło m.in. przeniesienie przez USA swojej ambasady w Izraelu do Jerozolimy. Na granicy między Strefą Gazy i Izraelem regularnie dochodzi do protestów. Według arabskich mediów od marca ubiegłego roku armia Izraela zabiła w nich ponad 200 osób i raniła kilkanaście tysięcy.