W związku z zagrożeniem ptasią grypą Francja rozpoczęła profilaktyczne szczepienia drobiu. W południowo-wschodniej Francji znaleziono 15 martwych łabędzi zarażonych niebezpiecznym wirusem H5N1.

REKLAMA

Szczepienia obejmą ponad 700 tysięcy ptaków hodowlanych, ale tylko w Akwitanii na południowym-zachodzie kraju, choć przypadki groźnego wirusa H5N1 zostały odkryte na drugim końcu kraju - niedaleko Lyonu.

W dużej mierze zdecydowała o tym ekonomia. To właśnie w Akwitanii produkowane jest astronomicznie drogie "foie gras" - czyli sławny na całym świecie pasztet z wątróbek kaczek i gęsi. Francja jest głównym europejskim producentem tego pasztetu. Podobnie zresztą jak i drobiu w ogóle. W ten sposób władze w Paryżu próbują zapobiec bankructwu całej branży.

Według wstępnych szacunków, eksport nadsekwańskiego drobiu spadł już o blisko jedną czwartą; podobnie jak popyt na rynku krajowym. Japonia i Hongkong wprowadziły wręcz zakaz importu mięsa i drobiowych przetworów z Francji. Nadsekwańscy hodowcy domagają się więc od rządu coraz większej pomocy finansowej.

Ale szczepienia, które rozpoczęto we Francji, a na które zgodę wydała w zeszłym tygodniu Komisja Europejska, budzą spore kontrowersje w innych państwa Unii. Nie tylko ze względu na koszty, ale także skuteczność

Jeśli zaczniemy szczepić drób, nie będziemy mogli odróżnić ptaków zaszczepionych od tych, które noszą w sobie wirusa. Wtedy dopiero dojdzie do wybuchu epidemii ptasiej grypy. To jest naszym zdaniem największe zagrożenie, które może doprowadzić do chaosu. Sytuacja wymknie się nad spod kontroli, wirus zacznie przenosić się na ludzi - ostrzegał w wywiadzie dla telewizji ZDF, przewodniczący zrzeszenia niemieckich rolników Gerd Sonnleitner.