Jak rodzi się pieszczotliwe określenie dziecka, zanim ono samo przyjdzie na świat? O uroczych pseudonimach dla nienarodzonych jeszcze pociech w Wielkiej Brytanii czytamy na stronie mirror.co.uk.

REKLAMA

Sondaż, w którym uczestniczyło półtora tysiąca matek i ojców pokazuje, że 9 na 10 osób wymyślało jakieś pieszczotliwe dla dziecka w czasie ciąży. Okazuje się również, że aż połowa rodziców nadal używa tych sformułowań już po narodzinach swych córeczek czy synków.

Najczęściej pojawia się "Bean" ("Fasolka"). Często używane pieszczotliwe "imię" to także "Thumper" ("osoba bijąca, grzmocąca kogoś, uderzająca np. pięścią"). Nic dziwnego, mamy często doświadczają działań takiego "Thumpera", uderzającego rączką, czy kopiącego nóżką, słowem rozpychającego się w małym maminym domku.

Inny "pseudonim" to "Pickle" (w przybliżeniu "Marynatka" czy też "Korniszonek"). Popularny jest także "Button" ("Guziczek") czy "Peble" ("Kamyczek"), ale jest też "Jellybean" ("Słodziak") czy "Bambino".

Siobhan Freegard, założycielka Channel Mum.com, które przeprowadziło badanie, w komentarzu do tego testu stwierdziła, że wybór pseudonimu dla nienarodzonego jeszcze potomka to "współczesny rytuał przejścia, w którym dziecko naprawdę zaczyna się traktować jak indywidualną osobę". Freegard podkreśla, że stawanie się rodzicem zaczyna się na długo przed urodzeniem dziecka, a nazwanie go jest pierwszym krokiem do nawiązania więzi z potomkiem.

Przeciętnie dziecko w łonie matki otrzymuje pieszczotliwe określenie w 12 tygodniu ciąży - tradycyjnie w czasie, gdy większość ludzi dzieli się wiadomością o zbliżającym się porodzie.

Wybór pseudonimu jest najlepszym momentem, aby rozpocząć rozmowę o rzeczywistym imieniu dla Twojego dziecka - sugeruje założycielka ChannelMum.com.

A czy Twoje dziecko miało jakieś pieszczotliwe "imię" przed narodzinami?