W związku z gwałtownymi protestami przed ambasadą Estonii w Moskwie kraj ten czasowo zamknął swój konsulat w stolicy Rosji - poinformowała estońska ambasador w Moskwie Marina Kaljurand.

REKLAMA

Estońska placówka od sześciu dni jest oblegana przez aktywistów prokremlowskiej młodzieżówki "Nasi" i inne ugrupowania młodzieżowe. We wtorek "Naszyści" wtargnęli na teren ambasady i zerwali z masztu przed budynkiem estońską flagę państwową. W ten sposób protestują oni przeciwko przeniesieniu pomnika żołnierzy radzieckich z centrum Tallina na cmentarz wojskowy.

Kaljurand zapowiedziała, że "działalność konsulatu będzie zawieszona" i w Moskwie wizy nie będą wydawane aż do czasu "normalizacji sytuacji wokół ambasady". Konsulaty w Pskowie i Petersburgu pozostaną otwarte - dodała.

Kilka godzin wcześniej aktywiści "Naszych" próbowali uniemożliwić Kaljurand przeprowadzenie w redakcji tygodnika "Argumenty i Fakty" konferencji prasowej. Kilkudziesięciu "Naszystów" wdarło się do redakcji, na sali konferencyjnej rozpylono nawet gaz pieprzowy. Około 150 innych działaczy tej formacji otoczyło budynek, blokując wszystkie wejścia. Konferencja Kaljurand rozpoczęła się ostatecznie z blisko godzinnym opóźnieniem.

W ocenie pani ambasador, akcje te odbywają się "za przyzwoleniem władz". Oskarżyła ona Kreml o to, że nie zagwarantował "bezpieczeństwa ambasady" w ramach międzynarodowych konwencji.

Według rosyjskich mediów, w związku z wtargnięciem do siedziby "Argumentów i Faktów" zatrzymano od 11 do 14 osób.