​Coraz szersze kręgi zatacza afera hakerska w Rosji. Pod zarzutem zdrady stanu aresztowano dwóch wysokich funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa. W sumie za kratkami jest już 6 osób.

REKLAMA

Sprawa związana jest z włamaniami do poczty elektronicznej i komunikatorów wysokich rosyjskich urzędników, w tym premiera Dmitrija Miedwiediewa.

Ujawniono, że do aresztu trafił również założyciel antykremlowskiej grupy hakerskiej Szałtaj Bałtaj Władimir Aninkiejew. Poza tym co najmniej 10 innych osób jest rozpracowywanych przez służby specjalne. Na razie mówi się jedynie o handlu kradzionymi danymi.

Podejrzewano, że wykorzystują możliwości FSB, bo włamania grupy były niezwykle profesjonalne. To właśnie stwarzało podejrzenia, że stoją za tym służby.

Pojawiają się również spekulacje, że ta grupa rosyjskich hakerów razem z funkcjonariuszami służb mogła współpracować z zachodnimi służbami specjalnymi, oraz z hakerami z Ukrainy.

(az)