Wysłanie amerykańskich wojsk do pogrążonej w kryzysie politycznym Wenezueli "jest opcją" – mówi Donald Trump w wywiadzie dla telewizji CBS News. Amerykański prezydent poinformował też, że odrzucił prośbę wenezuelskiego prezydenta Nicolasa Maduro o spotkanie.

REKLAMA

Donald Trump poinformował, że otrzymał propozycję spotkania z Maduro "kilka miesięcy temu". Swoją decyzję o odrzuceniu zaproszenia argumentował "okropnymi rzeczami, które dzieją się w Wenezueli".

Podkreślił też, że Wenezuela była "najbogatszym państwem" w regionie, a teraz jej problemem jest "bieda, cierpienie oraz przestępczość".

W wywiadzie Trump poruszył również m.in. sprawy polityki bliskowschodniej oraz niedawnego shutdownu.

Trump sceptycznie nastawiony do amerykańskiego wywiadu

Prezydent USA powiedział, że chce utrzymać amerykańską bazę wojskową w Iraku, by "pilnować Iranu", który jest "prawdziwym problemem" w regionie.

Mówiąc o obecności USA w Iraku, Trump ocenił, że Stany Zjednoczone wydały "fortunę na budowę tam niesamowitej bazy". Jednym z powodów, że chcę ją utrzymać jest to, że chcę patrzeć trochę na Iran, ponieważ Iran jest prawdziwym problemem - ocenił.

Będziemy pilnować i będziemy dalej widzieć jeśli będą jakieś kłopoty, jeśli ktoś będzie próbował uzyskać broń nuklearną lub inną, będziemy wiedzieć zanim to zrobią - oświadczył Trump.

W kwestii Iranu przywódca USA wypowiedział się sceptycznie o doniesieniach amerykańskiego wywiadu. Moi ludzie w wywiadzie, jeśli oni mówią, że w rzeczywistości Iran to wspaniałe przedszkole, to nie zgadzam się z nimi w stu procentach. To okrutne państwo, które zabija wielu ludzi - ocenił.

Na obronę swojej tezy podał przykład informacji wywiadowczych przekazanych George'owi W. Bushowi przed rozpoczęciem przez niego w 2003 roku wojny w Iraku. Ci ludzie z wywiadu nie wiedzieli, co u diabła robią i uwikłali nas w wojnę, w którą nigdy nie powinniśmy wchodzić - uznał.

Trump dodał, że nie musi się zgadzać z szefami amerykańskiego wywiadu, którzy twierdzą, że technicznie Iran przestrzega postanowień porozumienia nuklearnego, z którego USA wycofały się w maju 2018 roku.

Amerykański przywódca oświadczył też, że Państwo Islamskie (IS) zostało "prawie znokautowane". Pytany, czy wycofywanie wojsk amerykańskich z Bliskiego Wschodu nie pozostawi w tym regionie próżni Trump odpowiedział, że "wrócimy, jeśli będziemy musieli". Mamy bardzo szybkie samoloty, mamy bardzo dobre samoloty transportowe. Możemy wrócić bardzo szybko, a ja nie odchodzę - argumentował.

Ocenił zarazem, że ruch talibów w Afganistanie "jest zmęczony" i "chce pokoju", a on sam "nie lubi ciągnących się nieskończoność wojen". Trump zapewnił, iż zamierza zostawić w tym państwie przedstawicieli wywiadu USA.

Prezydent opisał też swoją interpretację rezygnacji w grudniu ze stanowiska ministra obrony USA Jima Mattisa. Zrezygnował, bo go o to poprosiłem - stwierdził Trump, dodając, że dał mu "wielki budżet i nie poszło mu dobrze w Afganistanie". Jego zdaniem od czasu rezygnacji Mattisa w Syrii "dzieją się bardzo dobre rzeczy".

Trump ostrzega przed kolejnym shutdownem

W rozmowie poruszona została również kwestia polityki wewnętrznej i osiągnięcia między Trumpem i kontrolowaną przez Demokratów Izbą Reprezentantów porozumienia o zawieszeniu do 15 lutego shutdownu, czyli częściowego wstrzymania działalności rządu federalnego USA.

Trump ponownie ostrzegał przed możliwością wprowadzenia stanu wyjątkowego. Stwierdził, że budowa muru na granicy USA z Meksykiem jest koniecznością, a "każdy kto sądzi, że tak nie jest, tylko kręci". W tym kontekście krytykował demokratyczną przewodniczącą Izby Reprezentantów Nancy Pelosi, która jest przeciwna przekazywaniu funduszy na budowę muru. Mur ma powstrzymać napływ nielegalnych imigrantów do Stanów Zjednoczonych.