Amerykański prezydent Donald Trump w piątek będzie obchodził swoją miesięcznicę od objęcia urzędu. Dziś na spotkaniu z dziennikarzami wyparł się kontaktów z Rosją. Zapowiedział też nowy dekret, który ma chronić Amerykanów.

REKLAMA

Donald Trump przede wszystkim podkreślił, że nie ma nic wspólnego z Rosją. Zaznaczył, że nie rozmawiał z nikim z Rosji poza Władimirem Putinem. Dodał, że odbył dwie takie rozmowy.

Trump powiedział, że nikt z jego sztabu wyborczego przed wyborami prezydenckimi w listopadzie 2016 roku nie kontaktował się z przedstawicielami władz Rosji. Oświadczył, że sam również nie ma kontaktu ani powiązań z Rosją. Nie mam nic wspólnego z Rosją, nie mam tam żadnych biznesów, nic nie wiem - powiedział.

Przyznał też, że dekret imigracyjny był błędem, ale zapowiedział, że w przyszłym tygodniu wyda nowe rozporządzenie, by jak określił, "w pełni chronić nasz kraj". Szczegółów jednak nie podał. Antyimigracyjny dekret, jaki Trump podpisał w styczniu, został zawieszony przez sąd federalny.

Ocenił, że poprzedni dekret w sprawie imigracji, który zakazywał wjazdu do USA obywatelom siedmiu państw z muzułmańską większością, był realizowany "bardzo sprawnie", i skrytykował decyzję amerykańskiego sądu, który doprowadził do tymczasowego zawieszenia wykonywania tego rozporządzenia.

Zaznaczył, że dekret miał w pierwotnym zamierzeniu zacząć obowiązywać dopiero po około miesiącu od ogłoszenia, ale zamiast tego wprowadził go w życie szybko, aby "osoby z wrogimi zamiarami" nie miały czasu na wjazd na terytorium USA. W przeciwnym razie "stracilibyśmy wiele czasu i może też wiele istnień ludzkich" - dodał.

Zadeklarował również, że będzie "bardzo wspaniałomyślny" wobec tzw. dreamers, czyli osób, które jako dzieci zostały nielegalnie przewiezione do USA. Obecnie ich status prawny reguluje ustawa wydana przez poprzednią administrację; na jej podstawie takie osoby mają pozwolenie na pobyt i pracę.

Poza tym - co trzeba podkreślić - Trump przerywał dziennikarzom. Komentował ich pytania. Niektórych nawet chwalił. Komentatorzy podkreślają, że była to głównie konferencja o tym, jak to media źle traktują Trumpa. A Wolf Blitzer, gwiazda CNN po zakończeniu konferencji wziął głęboki oddech i powiedział: "Wow". Krótko mówiąc, nikt tu nie jest przyzwyczajony do takiego zachowania prezydenta. Dotąd obowiązywały inne standardy.

(j.)