Premier Czech Mirek Topolanek po spotkaniu z Angelą Merkel zadeklarował, że Praga poprze polską propozycję liczenia głosów w radzie UE. Szef czeskiego rządu wyraził przekonanie, że na unijnym szczycie w Brukseli uda się osiągnąć porozumienie w sprawie zasad nowego traktatu.

REKLAMA

Topolanek, który rozmawiał z Merkel w podberlińskim Mesebergu, powiedział - jak relacjonuje czeska agencja prasowa CTK - że jego kraj poprze polską inicjatywę w sprawie zmiany sposobu ważenia głosów, który wzmocniłby znaczenie średnich i małych krajów UE.

Według Topolanka, Praga będzie też popierać holenderską propozycję wzmocnienia kompetencji parlamentów narodowych.

Czeski premier zaznaczył, że priorytetem jego kraju będzie przeniesienie niektórych kompetencji ze szczebla narodowego na unijny, lecz także na odwrót. Zdaniem Pragi - pisze CTK - powinna istnieć możliwość "zwrócenia" niektórych kompetencji z powrotem do krajów członkowskich, jeśli się okaże, że ich realizacja jest tam efektywniejsza.

Premier zaznaczył, że Czechy zawetowałyby jedynie wysiłki na rzecz ożywienia konstytucji, odrzuconej w referendach dwa lata temu przez Francuzów i Holendrów, albo podejmowane przez pewne kraje próby uzyskania dla siebie wyjątków od ustalonych zasad.

Wyjaśnił, że Czechy będą popierać osiągnięcie porozumienia podczas unijnego szczytu w dniach 21-22 czerwca w Brukseli. Według niego najlepiej będzie, jeśli się "jak najwięcej spraw" ustali na szczycie, by jak najmniej było do wypracowania później na Konferencji Międzyrządowej, która ma przygotować projekt nowego traktatu UE.

Źródła w delegacji niemieckiej poinformowały jedynie, że spotkanie było "konstruktywne i przebiegało w dobrej atmosferze".

W sobotę kanclerz Merkel spotkała się w Mesebergu z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Tematem też była przyszłości traktatu reformującego UE - przede wszystkim zaś dzieląca oba kraje kwestia systemu ważenia głosów w Radzie UE.

Polska chce wprowadzenia korzystnego dla mniejszych i średnich państw pierwiastkowego systemu ważenia głosów; Niemcy opowiadają się za systemem podwójnej większości, którego beneficjentami są kraje największe.