Operacja "Czarny orzeł", w której udział wzięli m.in. polscy żołnierze, w pierwszym dniu osiągnęła swój cel - ocenia dowództwo. Wczoraj nasza misja w Iraku zmieniła charakter z doradczo-szkoleniowej na operacyjno-stabilizacyjną.

REKLAMA

Celem operacji w Diwaniji jest usunięcie z miasta nielegalnie działających zbrojnych grup przestępczych i przywrócenie tam spokoju i stabilizacji. W działaniach żołnierzy 8. Dywizji Armii Irackiej wspierają siły koalicji z Wielonarodowej Dywizji Centrum Południe pod polskim dowództwem i Wielonarodowej Dywizji Bagdad.

Zobacz również:

W trakcie operacji - jak wyjaśnił dowódca Dywizji Centrum Południe gen. dyw. Paweł Lamla - polscy żołnierze z grupy manewrowej wykonywali zadania patrolowo-ochronne i zapewniali swobodę manewru pozostałym jednostkom sił koalicyjnych. Polscy bardzo dobrze wykonali swoje zadania - podkreślił gen. Lamla.

W pierwszym dniu operacji wojsko przejęło znaczną ilość broni i uzbrojenia, które były wykorzystywane przeciw armii irackiej i siłom koalicji oraz ludności cywilnej. Żołnierze odkryli warsztat, w którym montowano ładunki wybuchowe oraz dwa magazyny, gdzie składowano środki wybuchowe domowej produkcji.

Armia iracka i siły koalicji w Diwaniji zatrzymały łącznie 27 osób podejrzanych o działalność terrorystyczną.