Wrak wycieczkowca Costa Concordia został doholowany do portu w Genui, gdzie zostanie zdemontowany. Tym samym dobiegł końca ostatni rejs statku, który rozbił się w styczniu 2012 roku.

REKLAMA

/ LUCA ZENNARO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ LUCA ZENNARO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ LUCA ZENNARO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ LUCA ZENNARO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ LUCA ZENNARO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ PAOLO ZEGGIO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ LUCA ZENNARO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ ALESSANDRO DI MEO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ ALESSANDRO DI MEO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ ALESSANDRO DI MEO (PAP/EPA) / PAP/EPA

Costa Concordia wyruszyła w swój ostatni rejs w środowy poranek. Wrak wycieczkowca, który jest dwa razy większy od Titanica, był holowany z miejsca katastrofy w pobliżu wyspy Giglio do Genui z prędkością 2,5 węzła, w konwoju kilkunastu statków. Następnie z powodu silnego wiatru konwój musiał zwolnić do prędkości 0,5 węzła.

Pierwsza w historii żeglugi operacja transportu gigantycznego wycieczkowca przebiegała bez większych problemów. W trakcie rejsu na północ Włoch obowiązywały nadzwyczajne środki bezpieczeństwa, m.in. zakaz zbliżania się do flotylli w promieniu trzech mil morskich. Zamknięto też przestrzeń powietrzną.

W dowództwie konwoju było 17 mężczyzn i jedna kobieta. W międzynarodowej ekipie pod wodzą Nicka Sloane'a z RPA znaleźli się specjaliści z Indii, Holandii, USA i Belgii. Czuwali oni nad przebiegiem transportu w nowocześnie wyposażonym centrum operacyjnym, zamontowanym na najwyższym pokładzie zniszczonego wycieczkowca.

W porcie w Genui wrak wycieczkowca zostanie zdemontowany. Operacja ta potrwa około 2 lat. Zapowiedziano, że przebiegać będzie pod hasłami: zdrowie, bezpieczeństwo, ekologia. Według przedstawionych planów, na odpadki pójdzie 20 procent statku. Reszta zostanie odzyskana i poddana recyklingowi.

W katastrofie Costa Concordii 13 stycznia 2012 roku zginęły 32 osoby. Na pokładzie było ponad 4 200 ludzi.

(edbie)