Młodsza córka króla Hiszpanii Juana Carlosa, księżniczka Cristina, została wezwana do stawienia się przed sądem na Majorce. Ma to związek z aferą korupcyjną, w którą uwikłany jest jej mąż, były olimpijczyk Inaki Urdangarin.

REKLAMA

Księżniczka ma stawić się w sądzie w Palma de Mallorca 27 kwietnia. Jak pisze BBC, po raz pierwszy w historii sąd wezwał bezpośredniego potomka króla Hiszpanii.

Według sędziego Jose Castro istnieją dowody na to, że 47-letnia Cristina współpracowała ze swoim mężem, któremu zarzuca się defraudację funduszy publicznych. Jak pisze agencja EFE, mogła ona zgodzić się na to, by Urdangarin i jego wspólnik wykorzystywali jej pokrewieństwo z królem podczas działalności fundacji Instytut Noos, na czele której stali.

Księżniczka, której imię pojawiło się w e-mailach przekazanych sędziemu i prasie przez byłego partnera biznesowego Urdangarina, Diego Torresa, zostanie przesłuchana "za handlowanie wpływami" - poinformowało źródło, cytowane przez agencję AFP. Torres także jest podejrzanym w tej sprawie.

Hiszpański dwór odcina się od afery

Dwór królewski "nie komentuje decyzji sądowych" - oświadczył rzecznik rodziny królewskiej. Sprawa Urdangarina spowodowała, że popularność hiszpańskiej monarchii znacznie spadła.

45-letniemu Urdangarinowi zarzuca się defraudację milionów euro z funduszy publicznych i oszustwa podatkowe, gdy w latach 2004-2006 kierował on fundacją Instytut Noos. Formalnie jest to organizacja non-profit, zajmująca się doradztwem i organizowaniem wydarzeń sportowych. Tylko dzięki kontraktom z lokalnymi władzami otrzymała ona 6 mln euro m.in. na kongresy sportowe i turystyczne, które albo się nie odbyły, albo zapłata za nie była nieproporcjonalnie wysoka.

Maż Cristiny, który był przesłuchiwany dwukrotnie, zaprzecza zarzutom. Broni też rodziny królewskiej, zapewniając, że nie odegrała ona żadnej roli w podejrzanej działalności jego fundacji. Urdangarin nie został jeszcze formalnie oskarżony. Zgodnie z hiszpańskim prawem sąd oceni, czy prokuratura ma wystarczające dowody, które by na to pozwalały.

Według dziennika "El Mundo" w niektórych z przekazanych sędziemu przez adwokatów Torresa 30 e-maili opisano, "jak książę wyjaśniał swojej żonie szczegóły funkcjonowania i interesy Instytutu Noos, ponieważ należała ona do zarządu".