Już co najmniej 538 osób zginęło w antyrządowych protestach w Iranie – przekazała mająca siedzibę w USA agencja informacyjna aktywistów na rzecz praw człowieka w Iranie (HRANA). Wśród zabitych jest 490 protestujących oraz 48 członków sił bezpieczeństwa. Zatrzymano ponad 10 600 osób. Wśród danych spływających z Bliskiego Wschodu są jednak takie, które mówią o dużo wyższej liczbie zabitych. We wtorek w Stanach Zjednoczonych ma odbyć się spotkanie z udziałem prezydenta Trumpa ws. ewentualnej odpowiedzi na represje w Iranie.

REKLAMA

  • W antyrządowych protestach w Iranie zginęło już co najmniej 538 osób, a zatrzymano ponad 10 600 demonstrantów - podaje jedna z organizacji praw człowieka.
  • Aktywiści i niezależne źródła szacują, że rzeczywista liczba ofiar może być znacznie wyższa, sięgająca nawet 2 tysięcy, jednak dostęp do informacji jest utrudniony przez blokadę internetu.
  • Protesty, które objęły wszystkie 31 prowincji Iranu, spotkały się z brutalną reakcją władz, a rząd nie ujawnia oficjalnych danych o liczbie zabitych i rannych.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.

Organizacja Iran Human Rights z Oslo wskazała, że do tej pory potwierdzono śmierć co najmniej 192 protestujących, zaznaczając jednak, że dostęp do informacji z wielu regionów Iranu jest ograniczony. Aktywiści podkreślają, że rzeczywista liczba ofiar może być wyższa, a dane wciąż są aktualizowane.

Z kolei irańskie Centrum Praw Człowieka z Nowego Jorku powołuje się na relacje świadków i doniesienia o setkach zabitych. Niezależna stacja Iran International szacuje, że liczba ofiar, według ostrożnych szacunków, wynosi co najmniej 2 tysiące.

We wtorek narada z udziałem Trumpa

Prezydent USA Donald Trump ma we wtorek spotkać się z kluczowymi przedstawicielami administracji, by omówić możliwe reakcje na protesty i represje w Iranie - informuje "Wall Street Journal". Wśród rozważanych opcji są m.in. ataki wojskowe, zaostrzenie sankcji oraz cyberataki na irańskie cele wojskowe i cywilne.

Decyzje nie zapadną jednak od razu, rozmowy są na wczesnym etapie - informują źródła gazety.

Opcja militarna wymagałaby przemieszczenia amerykańskich sił w regionie. Tymczasem Iran ostrzega, że w razie ataku odpowie uderzeniem na amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie. USA niedawno wycofały lotniskowiec USS Gerald R. Ford z Morza Śródziemnego, nie pozostawiając żadnego lotniskowca ani w Europie, ani na Bliskim Wschodzie.

W Białym Domu pojawiają się obawy, że wsparcie dla protestujących może zostać wykorzystane przez irański reżim do podsycania propagandy, że za ogólnokrajowym powstaniem stoją wrogie mocarstwa zewnętrzne - pisze "WSJ".

W ostatnich dniach Trump kilka razy ostrzegał irańskich przywódców przed użyciem siły wobec protestujących i sugerował, że w przeciwnym razie USA mogą dokonać interwencji zbrojnej. "Iran spogląda ku WOLNOŚCI, być może jak nigdy dotąd. USA są gotowe pomóc!!!" - napisał w sobotę na platformie Truth Social.

Protestuje już cały Iran

Protesty, które rozpoczęły się pod koniec grudnia w odpowiedzi na pogarszającą się sytuację gospodarczą, przerodziły się w jeden z największych społecznych zrywów przeciwko irańskiemu reżimowi od lat. Demonstracje objęły wszystkie 31 prowincji kraju, a na ulice wyszły dziesiątki tysięcy osób. Władze odpowiedziały represjami, masowymi aresztowaniami oraz blokadą internetu, co utrudnia uzyskanie wiarygodnych danych o liczbie ofiar.

Rząd Iranu nie opublikował dotychczas żadnych oficjalnych informacji na temat liczby zabitych czy rannych podczas protestów.