Złe czasy nadeszły dla holenderskich coffe shopów. Rynek narkotyków miękkich w Holandii wyraźnie podupada i kończy się w takiej formie, w jakiej był znany do tej pory, kiedy to bez problemów można było kupić do 5 gramów marihuany prawie na każdym roku ulicy.

REKLAMA

"Co najmniej 164 coffee shopów z 650 istniejących zniknie do 2014 roku, bo są usytuowane za blisko zabudowań szkolnych" – piszą holenderskie media. Od 2014 roku ich odległość od szkoły będzie musiała wynosić 350 metrów. Obecnie niektóre gminy wymagają, aby to było przynajmniej 250 metrów.

Będzie to kolejny cios dla rynku narkotyków miękkich. Kryzys w branży panuje od maja w południowej Holandii, gdzie tradycyjne coffee shopy zmieniono na kluby z obowiązkową rejestracją przy zakupie marihuany. Turyści z Belgii, Francji i Niemiec rzeczywiście przestali przyjeżdżać po marihuanę, co jednak odbiło się dochodach z turystyki. Prace straciło także kilkaset osób pracujących w coffee-shopach. Gminy obawiają się, że wprawdzie tych legalnych będzie coraz mniej, ale przybędzie narkotykowych dealerów.