"Mam czyste sumienie" - stwierdził John Yates, były wysoki funkcjonariusz Scotland Yardu, przesłuchiwany ws. afery podsłuchowej wokół "News of the World". To on kilka lat temu zdecydował, by nie kontynuować śledztwa w sprawie inwigilacji Brytyjczyków przez tabloid.

REKLAMA

Po decyzji Yatesa o tym, by nie kontynuować śledztwa, policja zajęła się wówczas wyłącznie wątkiem podsłuchiwania rodziny królewskiej - mimo że było wystarczająco wiele dowodów na to, że sprawa dotyczyła także kilku tysięcy innych osób. John Yates twierdzi, że o tym nie wiedział. Gdybym wówczas miał taką wiedzę, jak dziś, że sprawa podsłuchiwania przez "News of the World" była tuszowana, na pewno podjąłbym inną decyzję i nikt z nas nie siedziałby dziś w tej sali - zapewniał.

"News of the World" zdominował dział prasowy Scotland Yardu

10 z 45 pracowników działu prasowego Scotland Yardu pracowało swego czasu w tabloidzie "News of the World" - zdradził komisji spraw wewnętrznych Izby Gmin były szef Scotland Yardu Paul Stephenson. Zaznaczył, że z perspektywy czasu chciałby, aby stosunki metropolitalnej policji z prasą były inne, ale nie ma sobie niczego do zarzucenia z powodu zatrudnienia Neila Wallisa - byłego zastępcy redaktora naczelnego tabloidu.

Wallis jest jednym z aresztowanych w związku z aferą podsłuchową. Został przesłuchany i zwolniony za poręczeniem, podobnie jak jego były szef, Andy Coulson.

Oczywiście żałuję, że Wallis został zatrudniony, ale nie miałem powodu, by wątpić w zapewnienia Johna Yatesa - zaznaczył Stephenson. To Yates "prześwietlił" Wallisa przed zatrudnieniem go w charakterze konsultanta do spraw public relations. Nie było powodu podejrzewać go o to, że jest zamieszany w aferę podsłuchową w czasie, gdy został zatrudniony - przekonywał Stephenson. Dodał, że Wallis nie był jego osobistym doradcą, ani nawet nigdy nie był w jego gabinecie.

Korzystając z darmowego pobytu w ośrodku zdrowia w Champneys, Stephenson nie wiedział, że Wallis jest w nim również konsultantem do spraw PR.

Stephenson uznał też, że policja powinna była przyjrzeć się materiałowi dowodowemu zgromadzonemu w mieszkaniu prywatnego detektywa Glena Mulcaire'a podczas dochodzenia w sprawie afery podsłuchowej w latach 2005-2006. Zastrzegł zarazem, że nie miał powodu wątpić w rzetelność policyjnego dochodzenia. Zaufał też późniejszym zapewnieniom Yatesa, który w 2009 r. powiedział mu, że w sprawie nie ma żadnych nowych faktów. Wskazał też, że wysoko postawieni przedstawiciele urzędu premiera radzili policji, by nie informowała premiera Davida Camerona o Wallisie. Stephenson, który ustąpił z funkcji w niedzielę, oświadczył na koniec, że odchodzi ze służby z własnej woli, a nie pod wpływem nacisków lub obaw.