Bruksela może ograniczyć suwerenność krajów członkowskich Unii Europejskiej. We wtorek Komisja Europejska przedstawi propozycję utworzenia Europejskiej Straży Granicznej i Przybrzeżnej, która w sytuacji, gdyby jakiś kraj członkowski nie radził sobie z kontrolowaniem zewnętrznych granic UE, będzie mogła kontrolować je bez zgody takiego państwa - a nawet wbrew jego woli. Publikujemy dokument ws. powołania tej specjalnej agencji, do którego dotarła korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon.

REKLAMA

Zobacz dokument ws. powołania Europejskiej Straży Granicznej i Przybrzeżnej, do którego dotarła korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon.


Z dokumentu Komisji Europejskiej, do którego dotarła nasza dziennikarka, wynika, że powstanie nowa agencja - Europejska Straż Graniczna i Przybrzeżna - która będzie miała własny budżet, własne oddziały szybkiego reagowania i odpowiedni sprzęt. Agencja będzie mogła podejmować się takich zadań jak ratowanie czy poszukiwanie ludzi znajdujących się w niebezpieczeństwie. Będzie mogła działać także poza terenem Unii Europejskiej.

Najbardziej kontrowersyjne sformułowania dotyczą jednak sytuacji, w której jakiś kraj - np. Grecja czy Polska, bo również mamy zewnętrzną granicę UE - nie radziłby sobie z kontrolą tych zewnętrznych granic, w związku z czym zagrożone byłoby funkcjonowanie strefy Schengen. Według dokumentu, do którego dotarła Katarzyna Szymańska-Borginon, istniałaby wówczas możliwość wysłania do takiego państwa - nawet wbrew woli - oddziałów szybkiego reagowania. Jak napisano w dokumencie: w takiej sytuacji kraj będzie musiał się dostosować.

Nowy korpus straży granicznej mógłby więc być wysyłany nie tylko bez zgody kraju, ale nawet wbrew jego woli.

W nagłych sytuacjach zagrażających funkcjonowaniu strefy Schengen Agencja może podjąć działania operacyjne, gdy nie ma wniosku ze strony zainteresowanego kraju lub nawet gdy zainteresowany kraj uznaje, że nie ma potrzeby takiej dodatkowej interwencji - czytamy w dokumencie, który zdobyła nasza dziennikarka.

W przypadku Polski oznaczałoby to, że gdyby zalała nas niekontrolowana fala uchodźców ze Wschodu, to wbrew decyzji Warszawy naszą wschodnią granicę mogliby kontrolować np. Niemcy czy Francuzi.

Oczywiście nie odbyłoby się to od razu - najpierw na granicę zostaliby wysłani oficerowie łącznikowi, później kraj byłby wzywany do naprawienia uchybień zaobserwowanych na granicy, a dopiero potem zapadałaby decyzja o wysłaniu oddziałów szybkiego reagowania.

Europejska Straż Graniczna i Przybrzeżna brałaby także udział w akcjach powrotowych, czyli odsyłaniu nielegalnych imigrantów (uciekinierów, którzy nie mają prawa do azylu) do ich krajów. Ten aspekt projektu ma zapewne pomóc w zdobyciu przychylności społeczeństw państw UE, które coraz mniej entuzjastycznie witają kolejnych uchodźców.

Unijny korpus miałby ponadto brać udział w zwalczaniu przestępczości zorganizowanej i terroryzmu.


(edbie)