Silvio Berlusconi poważnie myśli o powrocie do polityki. "Różni przedsiębiorcy powiedzieli mi, że cały świat biznesu chce mojego powrotu" - oświadczył były premier Włoch, wywołując falę dyskusji w kraju.

REKLAMA

Kilka dni temu premier Mario Monti ogłosił, że zamierza stać na czele rządu tylko do następnych wyborów parlamentarnych i wyklucza dalsze pozostanie na stanowisku po maju 2013 roku. Po tej wypowiedzi formalny lider ugrupowania Lud Wolności Angelino Alfano zaczął głośno mówić o tym, że to Silvio Berlusconi mógłby być następnym szefem rządu. Uważam, że on powróci. Wielu go o to prosi i ja jestem jednym z nich - oświadczył.

Według prasy, Berlusconi poświęci najbliższe tygodnie na konsultacje z przedstawicielami świata biznesu, swoimi zwolennikami i kierownictwem partii Lud Wolności. Dopiero po tych rozmowach 75-latek ma podjąć ostateczną decyzję.

Polityczni przeciwnicy Berlusconiego przyjęli zapowiedź jego powrotu z niedowierzaniem i sarkazmem. Centrolewicowa Partia Demokratyczna uważa, że to "zła wiadomość dla Włoch". Podobnego zdania są politycy formacji byłego premiera, którzy odeszli z niej i założyli centroprawicowy ruch Przyszłość i Wolność. Czas mija, a on się nie zmienia - podsumował jego lider Italo Bocchino.

Najostrzej wypowiedział się największy przeciwnik byłego premiera Antonio Di Pietro z partii Włochy Wartości. Liczę na to, że Włosi mają poczucie umiaru i nie dadzą się znowu nabrać, to byłoby już za dużo - oświadczył. Uważam, że nadszedł moment, by zamknąć ten smutny rozdział - dodał.