"Kiedyś obawialiśmy się ciężarówek pełnych materiałów wybuchowych. Teraz musimy martwić się o zwykłe ciężarówki, które mogą zostać wykorzystane jako broń" - ocenia na łamach serwisu CNN ekspert do spraw bezpieczeństwa Peter Bergen. To jego komentarz po krwawej masakrze w Nicei, w której zginęły co najmniej 84 osoby. Napastnik wjechał ciężarówką w zebrany na Bulwarze Anglików tłum.

REKLAMA

Bergen zauważa, że tego typu taktyka zamachów nie była aż tak groźna i zabójcza. Do wczoraj. "Mogliśmy się jednak spodziewać, że to się wydarzy" - konkluduje Bergen.

Felietonista CNN przypomina, że już w 2010 roku jemeński odłam Al-Kaida zachęcał na łamach strony internetowej, by wykorzystać ciężarówkę do zamachów terrorystycznych. Auto artykułu zatytułowanego "Perfekcyjna broń kosząca" przekonywał, że pojazdy ciężarowe mogą być użyte jako "kosiarki, ale nie do koszenia trawy, ale do wycinania wrogów Allaha".

We wrześniu 2014 roku jeden z dżihadystów z tak zwanego Państwa Islamskiego zachęcał, by "rozjeżdżać samochodami" niewiernych. Na efekty barbarzyńskiej propagandy nie trzeba było długo czekać. 20 października 2014 roku Kanadyjczyk Martin Rouleau Couture, któremu nie udało się przedostać na teren kontrolowany przez terrorystów w Syrii, potrącił samochodem dwóch żołnierzy w Quebec. Jeden z nich zmarł, drugi został poważnie ranny.

Kolejny tego typu ataki miały miejsce we francuskich miastach Nantes i Dijon. Wtedy wówczas zwrócono uwagę, że sprawcy byli niezrównoważeni psychicznie. Jeden z nich jednak wykrzykiwał "Allah Akbar!" w trakcie zdarzenia.

Bergen przypomina, że samochody wykorzystali zamachowcy już dużo wcześniej: w Północnej Karolinie w 2006 roku i w Glasgow w 2007 roku. Wtedy jednak nie było ofiar śmiertelnych.

"Na razie nie wiemy, co powodowało zamachowcem z Nicei. Wiemy jednak, że zamachowcy stają się coraz bardziej niebezpieczni i śmiercionośni" - pisze ekspert CNN.

Jak zauważa Bergen, atak w Nicei był najtragiczniejszym przeprowadzonym przez pojedynczego terrorystę w Europie. Do tej pory najwięcej osób zginęło z rąk Andersa Breivika w 2011, kiedy to norweski neonazista zamordował 77 osób.

/ OLIVIER ANRIGO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ OLIVIER ANRIGO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ OLIVIER ANRIGO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ OLIVIER ANRIGO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ OLIVIER ANRIGO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ OLIVIER ANRIGO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ OLIVIER ANRIGO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ OLIVIER ANRIGO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ OLIVIER ANRIGO (PAP/EPA) / PAP/EPA
/ OLIVIER ANRIGO (PAP/EPA) / PAP/EPA