Thomas i Kate Evans, rodzice nieuleczalnie chorego Alfiego wydali oświadczenie, które - jak się wydaje - zakończy medialne poruszenie wokół sprawy dwulatka. "Chcielibyśmy poprosić was, abyście wrócili to waszego codziennego życia i pozwolili mi, Kate i szpitalowi zbudować relację, zbudować most, przez który będziemy mogli razem przejść" - można przeczytać w apelu rodziców.

REKLAMA

Sprawa Alfiego poruszyła cały świat. Włoski rząd chciał, by chłopiec został przewieziony do Rzymu i tam leczony, deklaracje wsparcia padły od wielu polskich polityków, a zwykli ludzie koczują pod szpitalem, w którym znajduje się chłopiec, by okazać wsparcie jego rodzinie. Jesteśmy rodziną, armią Alfiego, jest nas na świecie 200 tysięcy takich żołnierzy jak my, z wszystkimi, którzy tu przyjechali zaprzyjaźniliśmy się - mówiła jedna z kobiet spotkana przed Alder Hay przez korespondenta RMF FM Bogdana Frymorgen.

Jesteśmy dla nich dużym wsparciem i nie ruszymy się stąd chyba że rodzice Alfiego dadzą nam takie polecenie - deklarował napotkany mężczyzna. Jak się okazało, rodzice Alfiego właśnie poprosili wszystkich sprzymierzeńców, by "wrócili do codziennego życia" i uszanowali prywatność rodziny i lekarzy dwulatka.

Treść oświadczenia rodziców Alfiego Evansa:

Chciałbym wydać oświadczenie w imieniu moim i Kate.

Nasze życie stanęło do góry nogami w związku z ogromnym skupieniem na Alfim i na jego sytuacji. Nasza mała rodzina razem z Alder Hay (szpital, w którym przebywa Alfie przyp. red.) stały się centrum uwagi dla wielu osób z całego świata, co oznaczało, że nie mogliśmy żyć tak, jakbyśmy chcieli.

Jesteśmy bardzo wdzięczni i doceniamy całe wsparcie, które otrzymaliśmy z całego świata, włączając w to naszych włoskich i polskich sprzymierzeńców, którzy poświęcili swój czas i pomagali w naszej niesamowitej walce. Chcielibyśmy poprosić was abyście wrócili do waszego codziennego życia i pozwolili mi, Kate i szpitalowi zbudować relację, zbudować most przez który będziemy mogli razem przejść.

Chcielibyśmy również podziękować pracownikom Alder Hey za ich godność i profesjonalizm na każdym poziomie podczas czegoś, co musiało być również dla nich niesamowicie trudnym przeżyciem. Dostrzegliśmy napięcia, które odbiły się na nas po ostatnich wydarzeniach i teraz życzyliśmy sobie prywatności.

W interesie Alfiego będziemy pracowali z opiekującym się nim zespołem lekarzy w celu zapewnienia naszemu chłopcu godności i komfortu, którego potrzebuje.

Od tej chwili nie będzie więcej oświadczeń, nie udzielimy kolejnych wywiadów. Mamy nadzieję, że to uszanujecie.

Przebywający w szpitalu w Liverpoolu od grudnia 2016 r. Alfie Evans cierpi na ciężką, niezdiagnozowaną dotąd chorobę neurologiczną, która - jak ocenili brytyjscy lekarze - doprowadziła do nieodwracalnych i "katastrofalnych" zmian w mózgu, wykluczających nie tylko powrót do zdrowia, ale jakiekolwiek znaczące przedłużenie życia.

W poniedziałek wieczorem został odłączony od aparatury podtrzymującej życie, ponieważ opiekujący się nim zespół medyczny, który reprezentuje przed sądem interesy chłopca, ocenił, że zmiany w mózgu pozbawiły go zmysłów wzroku, słuchu, smaku i czucia, a dalsza terapia "nie jest w jego najlepszym interesie" i może być nie tylko "daremna", ale także "nieludzka".

W środę brytyjski sąd apelacyjny odrzucił apelację rodziców od wtorkowej decyzji sądu niższej instancji o zaprzestaniu podtrzymywania chłopca przy życiu i braku zgody na przewiezienie go do Włoch. Wcześniej włoskie MSZ zdecydowało o pilnym nadaniu mu włoskiego obywatelstwa i zapewniło o gotowości przewiezienia go do kraju w dowolnym momencie. Starania o uratowanie dziecka znana placówka pediatryczna podjęła na polecenie papieża Franciszka, który 18 kwietnia przyjął na audiencji ojca Alfiego.

Sprawa Alfiego Evansa spotkała się z żywym odzewem w Polsce. Wsparcie dla dwulatka i jego rodziny zadeklarował m.in. prezydent Andrzej Duda. Od środy trwają manifestacje w obronie chłopca przed ambasadą Wielkiej Brytanii w Warszawie. Na czwartek modlitwę różańcową w jego intencji zapowiedziało stowarzyszenie Krucjata Młodych, natomiast o godz. 22 odbędzie się milczący protest zorganizowany przez Fundację Mamy i Taty. Temat dwulatka został też poruszony - na wniosek wicepremier Beaty Szydło - podczas czwartkowego posiedzenia rządu.


(nm)