To Al-Kaida przeprowadziła samobójczy atak w Pakistanie, w którym zginęły 53 osoby, a 266 zostało rannych – informują pakistańskie władze. Eksperci ds. terroryzmu są jednak bardziej ostrożni i zgodnie twierdzą, że należy poczekać na jakiekolwiek oświadczenie. We wczorajszym zamachu zginął czeski ambasador.

REKLAMA

Bomba w samochodzie-pułapce eksplodowała przed hotelem "Marriott" w Islamabadzie. Do przeprowadzenia ataku użyto ponad pół tony materiału wybuchowego. Jak informują przedstawiciele polskiej ambasady, wśród ofiar zamachu nie ma Polaków. Wygląda na to, że z Polonii nikogo to nie dotknęło - powiedział dziennikarzowi RMF FM Zbigniew Wyszomirski z polskiej ambasady w Islamabadzie:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Wśród ofiar jest natomiast ambasador Czech. Tuż po eksplozji Ivo Zdarek dzwonił przez telefon komórkowy z prośbą o pomoc. Niestety w niedzielę został znaleziony martwy. Oprócz niego zginęło jeszcze trzech obcokrajowców - dwóch Amerykanów i Wietnamczyk.

Według świadków i policji w wysoką metalową bramę hotelu wjechała ciężarówka. Do zamachu doszło w sobotę wieczorem, około godziny 20 czasu miejscowego, czyli 16.00 czasu polskiego, kiedy restauracje zapełniają się ludźmi. Telewizja pokazała płomienie i dym wydobywające się z budynku oraz ambulanse spieszące z pomocą ofiarom zamachu. Jak informują świadkowie, runęły sufity w hotelowym lobby i w restauracji, a przed hotelem zniszczonych zostało kilkadziesiąt samochodów. Wybuch pozostawił rozległy krater, głęboki na około 10 metrów, i uszkodził budynki w promieniu kilkuset metrów.

"Marriott" w Islamabadzie był już wcześniej dwukrotnie sceną zamachów bombowych. Sobotni zamach wydaje się najpoważniejszy w stolicy Pakistanu, odkąd kraj przystąpił do amerykańskiej kampanii przeciwko islamskim bojownikom w końcu 2001 roku.

Pakistan w ostatnich tygodniach przeżywa falę przemocy w następstwie ofensywy wojska przeciwko rebeliantom i bojownikom powiązanym z Al-Kaidą, którzy odpowiedzieli zamachami na ofensywę sił bezpieczeństwa.

Do zamachu doszło w krótkim czasie po pierwszym wystąpieniu w parlamencie nowego prezydenta Pakistanu Asifa Alego Zardariego, który zapowiedział, że Pakistan musi powstrzymać bojowników od wykorzystywania jego terytorium do ataków w innych krajach.