Adwokat reprezentujący założyciela portalu WikiLeaks Juliana Assange'a, Mark Stephens, był na liście osób podsłuchiwanych przez hakerów "News of the World". Jego nazwisko było wśród ok. 4 tys. nazwisk w notatniku hakera Glenna Mulcaire'a znalezionym w czasie rewizji w jego mieszkaniu w 2006 r. w związku z dochodzeniem w aferze podsłuchowej.

REKLAMA

Stephens powiedział Channel 4 News, że z własnej inicjatywy skontaktował się ze Scotland Yardem z zapytaniem, czy jego nazwisko nie figuruje na liście podsłuchiwanych i w półtorej godziny później otrzymał od policji odpowiedź twierdzącą.

Stephens sądzi, że hakerzy "News of the World" niekoniecznie namierzali jego osobiście, lecz za jego pośrednictwem mogli chcieć dotrzeć do któregoś z jego klientów. Obecnie stara się ustalić, którego, i liczy, że policja zdoła to ustalić.

Stephens specjalizuje się w sprawach dotyczących mediów. Reprezentował m. in. Jamesa Hewitta, który swego czasu miał romans z księżną Walii Dianą. Tabloidy bardzo się tym interesowały. Obecnie mieszka w Hiszpanii.

Z kolei BBC Newsnight twierdzi, że trzech adwokatów reprezentujących 70 osób podsłuchiwanych przez hakerów "NotW" mogło być na podsłuchu. Wymieniany jest m. in. Mark Lewis, adwokat reprezentujący rodzinę 13-letniej Molly Dowler, której skrzynkę głosową podsłuchiwano po jej zaginięciu i śmierci.

Lewis, który jak sugeruje BBC, miał być nie tylko podsłuchiwany, ale także inwigilowany przez "NotW", zwrócił się do policji o zbadanie tych doniesień.

Zaniepokojenie informacjami o podsłuchiwaniu adwokatów wyraziło Towarzystwo Prawnicze (The Law Society). Jego dyrektor Des Hudson powiedział, że jest to bardzo poważne przestępstwo, jeśli dokonano go z intencją storpedowania postępowania sądowego.

To szokujące naruszenie prywatności nie tylko adwokatów, ale także ich klientów - dodał, apelując do policji o dogłębne wyjaśnienie tej kwestii.