Zgodnie z najnowszą depeszą NOTAM, zawierającą istotne dla bezpieczeństwa operacji lotniczych informacje, Rosawiacja obniżyła maksymalną wysokość lotów cywilnych samolotów w rejonie moskiewskich lotnisk z 8,5 do 4,9 tys. metrów. To nie wszystko, bo dodatkowo wprowadzono zakaz lotów tranzytowych przez stołeczny węzeł lotniczy.
Jak informuje dziennik „Kommiersant”, decyzja została podjęta na wniosek Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej w związku z coraz częstszymi atakami ukraińskich dronów.
Ograniczenia mają obowiązywać do 12 sierpnia, jednak eksperci nie wykluczają, że mogą zostać przedłużone nawet do końca wojny w Ukrainie. Podobne restrykcje mogą pojawić się także w innych regionach kraju.
Utrudnienia dla przewoźników i pasażerów
Nowe przepisy oznaczają, że samoloty cywilne będą mogły szybciej lądować na najbliższym lotnisku, ale jednocześnie wydłuży się czas lotu o 5–15 minut, co przełoży się na większe zużycie paliwa. Wzrośnie także ryzyko kolizji z ptakami.
Najbardziej odczuwalny będzie jednak zakaz lotów tranzytowych, który dotknie szereg linii lotniczych, m.in. Aerofłot, Smartavię i Belavię. Choć zmniejszone zostanie natężenie ruchu nad moskiewskim węzłem lotniczym, to omijanie go może wydłużyć trasę nawet o 20–30 minut.
Według ekspertów, przewoźnicy mogą być zmuszeni do rezygnacji z niektórych połączeń tranzytowych lub podniesienia cen biletów, by zrekompensować dodatkowe koszty.
Ekonomia schodzi na dalszy plan
Zdaniem Andrieja Kramarenki z Instytutu Ekonomiki Transportu Wyższej Szkoły Ekonomicznej, w obecnej sytuacji gospodarcze aspekty przewozów lotniczych mają drugorzędne znaczenie. Przedstawiciele linii lotniczych podkreślają, że nowe ograniczenia są mniej dotkliwe niż koszty związane z zamykaniem przestrzeni powietrznej podczas ataków dronów.