Od groszowych okazji po luksus za tysiące euro
Braderie de Lille to wydarzenie, które co roku przyciąga tłumy zainteresowanych nie tylko z Francji, ale także z Belgii, Holandii, Wielkiej Brytanii czy Niemiec. W tym roku, podczas dwóch dni trwania targu, przez ulice Lille przewinęło się około 2,5 miliona gości. Całe centrum miasta zamieniło się w gigantyczny labirynt stoisk, na których można było znaleźć niemal wszystko: od ubrań i książek, przez antyki i dzieła sztuki, aż po zabawki, elektronikę, meble, winyle, a nawet ekskluzywną biżuterię. Ceny przedmiotów wahały się od symbolicznych kilku centów do kilku tysięcy euro za rzadkie kolekcjonerskie egzemplarze.
Wielkość wydarzenia najlepiej oddaje liczba wystawców – ponad 10 tysięcy sprzedawców rozlokowało swoje stoiska na blisko 100 kilometrach ulic. Takie rozmiary sprawiają, że Braderie de Lille jest uznawana za największy pchli targ Europy i jeden z największych na świecie.
Służący, wolny handel i... mule z frytkami. Jak rodziła się tradycja?
Korzenie tego niezwykłego wydarzenia sięgają aż XII wieku. Wtedy to, według pierwszych historycznych wzmianek, służący i lokaje mieli prawo raz w roku sprzedawać używane przedmioty swoich panów podczas miejskiego jarmarku. W XVI wieku Braderie została oficjalnie usankcjonowana jako „Franche Foire” – Wolny Jarmark. W tym czasie handlarze byli zwolnieni z podatków, co przyciągało kupców i tłumy odwiedzających z całego regionu.
W XIX wieku wydarzenie zyskało ogromną popularność jako ludowa tradycja. Sama nazwa „braderie” wywodzi się od flamandzkiego słowa „bradden”, oznaczającego „piec na ruszcie”. To właśnie wtedy pojawiła się kulinarna tradycja serwowania na ulicach grillowanych mięs oraz słynnych moules-frites, czyli muli z frytkami, które do dziś są nieodłączną częścią targu.
W XX wieku Braderie de Lille zaczęła przyciągać gości z całej Europy, stając się wydarzeniem o międzynarodowym zasięgu.
Pchli targ – skąd wzięły się „pchły” w nazwie targu?
Pchli targ to rodzaj bazaru, na którym można kupić lub wymienić się używanymi przedmiotami, starociami i rozmaitymi okazjami. Nazwa „pchli targ” pochodzi z języka francuskiego – „marché aux puces”, co dosłownie oznacza „targ pcheł”. Wyrażenie to powstało w XIX-wiecznym Paryżu, gdzie na miejskich targowiskach sprzedawano głównie tanią odzież i stare meble, często mocno zużyte, a więc i potencjalnie pełne pcheł.
Według innej teorii, nazwa nawiązuje do niezwykłego gwaru, tłoku i nieustannego ruchu kupujących i sprzedających, przypominającego skaczące pchły. Dziś pchle targi to nie tylko miejsca handlu, ale także przestrzeń wymiany historii, spotkań i poszukiwań unikatowych przedmiotów z duszą.
Polacy uwielbiają starocie. Gdzie szukać perełek w kraju?
Choć Braderie de Lille jest największym tego typu wydarzeniem w Europie, także w Polsce pchle targi cieszą się ogromną popularnością. W Warszawie regularnie odbywają się targi na Kole, gdzie można znaleźć zarówno przedmioty codziennego użytku, jak i prawdziwe perełki dla kolekcjonerów. W Krakowie przy Hali Targowej w każdą niedzielę spotykają się miłośnicy staroci, a we Wrocławiu pchli targ przy Centrum Handlowym Korona przyciąga tłumy poszukiwaczy okazji.
Wyjątkową renomą cieszy się także Czacz w Wielkopolsce, gdzie odbywają się ogromne targi z meblami i antykami z całej Europy. W Świdnicy, Białymstoku czy wielu innych miastach Polski tradycja pchlich targów ma się znakomicie, a każda edycja przyciąga zarówno stałych bywalców, jak i nowych gości zaintrygowanych atmosferą i bogactwem oferty.