Zamach na koncercie Ariany Grande: Ochroniarz nie zatrzymał terrorysty, bo bał się oskarżenia o rasizm

Środa, 28 października 2020 (10:08)

Zaskakujące zeznanie ochroniarza, który w noc ataku terrorystycznego w hali Manchester Arena - podczas koncertu Ariany Grande - był w pracy. Mężczyzna przyznał, że miał złe przeczucia co do Salmana Abediego, ale nie interweniował, bo obawiał się, że zostanie oskarżony o rasizm. W zamachu, który miał miejsce w maju 2017 roku, zginęły 22 osoby.

22 maja 2017 roku Salman Abedi, urodzony w Manchesterze Brytyjczyk libijskiego pochodzenia, zdetonował na terenie hali Manchester Arena ładunek wybuchowy: zrobił to w momencie, gdy ludzie wychodzili z koncertu Ariany Grande. Oprócz sprawcy zginęły 22 osoby, w tym dwoje Polaków.

Od początku września w Manchesterze trwa publiczne śledztwo ws. ataku, które ma wyjaśnić, czy władze, policja lub organizatorzy koncertu dopuścili się zaniedbań i czy zamachowi można było zapobiec.

Jednym z zeznających we wtorek był Kyle Lawler, 18-letni w momencie ataku pracownik firmy ochroniarskiej Showsec.

Na kilka minut przed zamachem jeden z widzów zwrócił na Abediego uwagę innego ochroniarza, a ten przekazał to Lawlerowi - i obaj zaczęli obserwować terrorystę.

Po zamachu Lawler zeznał - we wtorek zeznania te zostały odczytane przed sądem w Manchesterze, a ochroniarz je potwierdził - że próbował poinformować główne stanowisko kontroli, ale ponieważ nie mógł się połączyć, dał za wygraną.

Nie podszedł również do Abediego, choć miał złe przeczucia: nie miał bowiem żadnych dowodów, które by te przeczucia uzasadniały, i bał się, że jeśli nie ma racji, będzie miał kłopoty.

Jak się później okazało, była to ostatnia okazja do zatrzymania terrorysty.

Ochroniarz: "Bałem się, że się pomylę i zostanę nazwany rasistą"

"Nie byłem pewien, co robić. Bardzo trudno jest wskazać terrorystę. Wiedziałem, że może to równie dobrze być niewinny mężczyzna azjatyckiego pochodzenia. Nie chciałem, żeby ludzie myśleli, że oceniam go stereotypowo ze względu na jego rasę" - zeznał Lawler po zamachu.

"Bałem się, że się pomylę i zostanę nazwany rasistą - gdybym się mylił, wpadłbym w kłopoty. To sprawiło, że się wahałem. Chciałem to zrobić dobrze, a nie schrzanić poprzez nadmierne reagowanie lub ocenianie kogoś po jego rasie" - relacjonował.

Brat terrorysty został skazany na co najmniej 55 lat więzienia

Rozpoczęte na początku września publiczne śledztwo potrwa - jak się oczekuje - do wiosny przyszłego roku.

Już w sierpniu tego roku natomiast brat sprawcy, Hashem Abedi, został skazany na co najmniej 55 lat więzienia za współudział w zabójstwie 22 osób i usiłowanie zabicia kolejnych.

Zamach w Manchesterze był najtragiczniejszym pod względem liczby ofiar śmiertelnych aktem terrorystycznym w Wielkiej Brytanii od czasu serii ataków w londyńskich środkach transportu publicznego w lipcu 2005 roku.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Edyta Bieńczak