Zakaz noszenia burek we Francji tylko na papierze

Wtorek, 12 kwietnia 2011 (10:00)

Czy Al-Kaida zastraszyła francuskie władze? Paryż dyskretnie wycofuje się z zakazu noszenia burek i innych islamskich strojów zasłaniających kobiece twarze. Policjanci nie mogą zmuszać muzułmanek do odsłaniania głów. Wszystko w obawie przed zamieszkami i - jak sugerują obserwatorzy - zamachami terrorystycznym.

Zakaz noszenia burek i nikabów we wszystkich miejscach publicznych we Francji teoretycznie obowiązuje już drugi dzień. Ale - jak się okazuje - noszące je muzułmanki nie są nawet karane mandatami, chociaż tak przewiduje prawo - podkreślają media.

Wprawdzie aresztowano dwie islamskie działaczki, które protestowały w Paryżu przeciwko zakazowi, ale nie za to, że miały zasłonięte twarze, a za to, że brały udział w demonstracji, na którą nie zezwoliła prefektura.

policyjni związkowcy ujawnili, że MSW nakazało funkcjonariuszom, by unikali w tej sferze wszelkich konfliktowych sytuacji, które mogłoby rozgniewać islamskich ekstremistów.

Już wcześniej Al-Kaida zagroziła prezydentowi Sarkozy'emu krwawą zemstą, jeżeli będzie "prześladował" zasłaniające twarze muzułmanki.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Marek Gładysz