Zabójca Kennedy'ego nie był związany z amerykańskim wywiadem. Chciał uciec do ZSRR

Sobota, 4 listopada 2017 (09:37)

​CIA podejrzewała, że Lee Harvey Oswald po zabójstwie prezydenta USA Johna F. Kennedy’ego w 1963 roku, zamierzał uciec do ZSRR. Dodatkowo śledczy stwierdzili, że zamachowca nie miał związków z amerykańskim wywiadem, co było bardzo popularną teorią spiskową.

Wydaje się, że myślał po prostu o przeprowadzce do Związku Radzieckiego, ale możliwe, że chciał uzyskać dokument, by szybko tam uciec po zabójstwie prezydenta - mówi notatka CIA z 24 listopada 1963 roku.

Z kolei w dokumentach z 1975 roku stwierdzono, że Oswald nie był związany z CIA. Pogłoski o takiej współpracy nazwano "całkowicie bezpodstawnymi". Nie znaleziono także dowodów na współpracę Oswalda z żadnymi innymi służbami USA.

Dziennikarze z całego świata wciąż analizują tysiące odtajnionych dokumentów dotyczących śledztwa ws. morderstwa Johna F. Kennedy’ego. Prezydent USA został zastrzelony w Dallas 22 listopada 1963 roku, a jego zabójca Lee Harvey Oswald został zabity dwa dni później.

CIA stwierdziło, że Oswald działał sam, jednak istnieje wiele teorii spiskowych dotyczących zabójstwa Kennedy’ego. Teoretyzowano, że za zamachem stał Związek Radziecki. Oswald bowiem w 1959 roku przeprowadził się do Moskwy, a następnie został posłany do Mińska. Wziął też ślub z obywatelską sowiecką Mariną Prusakową. Kilka miesięcy przed zamachem na prezydenta Oswald starał się o wizę wjazdową do ZSRR i w tym celu złożył podanie do ambasady radzieckiej w Waszyngtonie i Meksyku, ale mu odmówiono.

O zlecenie zamachu podejrzewany był także lider Kuby Fidel Castro. Taką teorię mocno popierał były ambasador USA w Meksyku Thomas Mann, jednak CIA nie było w stanie odnaleźć żadnych dowodów.

(az)

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

RMF24