W niedzielnym przemówieniu z okazji rocznicy rewolucji sandinistowskiej Daniel Ortega zapowiedział, że Nikaragua nie będzie już organizować wyborów.
Rewolucja sandinistowska była zbrojnym i politycznym powstaniem, które miało miejsce w Nikaragui w latach 1978–1979. Jej celem było obalenie autorytarnego reżimu prezydenta Anastasio Somozy Debayle, który rządził krajem od lat 60. XX wieku, kontynuując dynastię Somozów wspieraną przez Stany Zjednoczone. Ruch rewolucyjny prowadził Front Wyzwolenia Narodowego im. Sandino (FSLN), zwany sandinistami – od nazwiska Augusto Césara Sandino, bohatera walki z amerykańską interwencją w latach 20. i 30. XX wieku.
„Nie będzie już więcej wyborów, dla tych, którzy próbują przejąć rząd i władzę” – stwierdził prezydent Ortega, który rządzi krajem nieprzerwanie od 2007 roku, a wcześniej sprawował urząd także w latach 80. Ortega nie podał szczegółów dotyczących wdrożenia zakazu, ale jasno dał do zrozumienia, że opozycja nie ma już żadnej szansy na legalną walkę o władzę.
Prosta droga ku dyktaturze
W ostatnich latach Ortega systematycznie umacniał swoją pozycję. W 2021 roku wybory zostały powszechnie uznane za sfałszowane - prezydent aresztował przeciwników politycznych i zdelegalizował opozycję. W ubiegłym roku, dzięki zmianom konstytucyjnym, oficjalnie uczynił swoją żonę „współprezydentem” i wydłużył kadencję prezydencką do sześciu lat. Para kontroluje obecnie niemal wszystkie instytucje państwowe, w tym wojsko i sądownictwo.
Stany Zjednoczone od lat określają rządy Ortegi mianem dyktatury i nałożyły sankcje na ponad 2,3 tys. nikaraguańskich urzędników. ONZ zarzuca władzom systematyczne łamanie praw człowieka i przekształcenie kraju w państwo autorytarne. W 2018 roku brutalnie stłumiono protesty, w których zginęło ponad 300 osób.
Opozycja, której liderzy zostali wygnani lub uwięzieni, podkreśla, że decyzja Ortegi to wyraz strachu przed utratą władzy. „Ortega publicznie przyznał, że jego prawdziwym celem jest uniemożliwienie jakiejkolwiek demokratycznej konkurencji” – komentuje dla agencji Reutera Felix Maradiaga, były kandydat na prezydenta.