Woził terrorystów autem. Szef policji zamieszany w zamachy w Moskwie

Poniedziałek, 23 listopada 2020 (17:15)

​Rosyjskie służby zatrzymały szefa policji okręgu kizlarskiego w Dagestanie. Zdaniem śledczych mężczyzna brał udział w zorganizowaniu zamachów terrorystycznych w moskiewskim metrze w 2010 roku. Zginęło wtedy 39 osób. Policjant miał osobiście zawieźć zamachowczynię na dworzec autobusowy, z którego ta następnie pojechała do stolicy Rosji.

Do zamachów terrorystycznych w moskiewskim metrze doszło 29 marca 2010 roku. Doszło wtedy do dwóch eksplozji na dwóch stacjach: Łubianka i Park Kultury. Bomby zdetonowały dwie zamachowczynie - ładunki ukryły pod czarnymi chustami. W rezultacie ataków zginęło 39 osób, a ponad 100 zostało rannych. Do ataków przyznał się Emirat Kaukaski. FSB wkrótce po atakach zlikwidowało domniemanych bezpośrednich organizatorów zamachu.

Teraz w ręce służb wpadł pułkownik Gazi Isajew. Zdaniem Komitetu Śledczego policjant sam był członkiem Emiratu Kaukaskiego. W 2010 roku osobiście zawiózł zamachowczynię na dworzec autobusowy w Kizlarze, skąd ta pojechała do Moskwy, gdzie przeprowadziła samobójczy atak. Śledczy twierdzą także, że w latach 2009-2010 Isajew transportował członków Emiratu Kaukaskiego przez Dagestan oraz informował ich o specjalnych operacjach wymierzonych w islamskich bojowników w regionie.

Według TASS i Interfax Isajew jest także podejrzany o zlecenie morderstwa Szewketa Kudzajewa, zastępcy szefa tzw. Centrum "E", specjalnej jednostki zwalczającej ekstremizm. W 2017 roku za jego zabójstwo został skazany były oficer policji z Kizlaru.

Gazi Isajew został szefem policji w okręgu Kizlar w 2010 roku. Jego poprzednik zginął w wyniku zamachu samobójczego. Lokalna policja miała wiele problemów z islamistami - bojownicy raz nawet ostrzelali komisariat z granatnika. Isajewowi udało się jednak przejąć kontrolę i sytuacja się uspokoiła. Jak podaje "Meduza", aż do 2018 roku w regionie Kizlar nie zarejestrowani żadnego przestępstwa związanego z "działalnością w nielegalnych formacjach zbrojnych". 

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Adam Zygiel

RMF24