Węgier mieszkający w Polsce: Moc Fideszu polega na strachu, zachęcaniu do nienawiści wobec innych

Niedziela, 8 kwietnia 2018 (08:30)

"Śledzę cały czas to, co dzieje się na Węgrzech. Dzisiejsze wybory mogłyby być przełomowe, ale moim zdaniem nie będą" - przewiduje w rozmowie z RMF FM mieszkający od ponad czterdziestu lat w Polsce Węgier pan Jonas. Na Węgrzech trwają wybory parlamentarne, w których spodziewane jest zdecydowane zwycięstwo rządzącej od 2010 roku koalicji konserwatywnego Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP).

Michał Dobrołowicz RMF FM: Dlaczego, według pana, wybory nie przyniosą na Węgrzech przełomu ani nawet dużych zmian?

Jonas, Węgier mieszkający w Polsce: Ze względu na to, że dużo młodych ludzi wyjechało z Węgier. Oni mogliby przechylić szalę zwycięstwa na partie opozycyjne w stosunku do Orbana. Myślę, że Fidesz wygra. Nie wiem, czy zdobędzie większość konstytucyjną, ale raczej powinien wygrać wybory.

Na czym polega moc tej partii?

Na strachu. Na zachęcaniu społeczeństwa do nienawiści wobec innych narodów. 

Gdyby był pan teraz na Węgrzech, jak zagłosowałby pan?

Na Jobbik. Myślę, że nie jest to aż tak nacjonalistyczna partia i choć ciężko wejść im w koalicję z socjalistami, to myślę, że jakby postarali się to mogliby Orbana odsunąć od władzy.

Jakie nastroje panują teraz na Węgrzech?

Młodzi ludzie będą głosować na pewno przeciwko Orbanowi. Starsi - podobnie jak w Polsce - będą przychylnie do Orbana się nastawiać. Wszystko zależy od frekwencji. Jak dużo osób pójdzie do urn, jak zagłosuje więcej młodych osób, to będzie szansa, że Orban nie wygra albo nie będzie miał przewagi konstytucyjnej.

Dlaczego młodzi Węgrzy nie głosują, nie biorą udziału w wyborach?

Oni swoją przyszłość wiążą z wyjazdem z Węgier. Mówi się o tym, że 800 tysięcy Węgrów jest poza granicami, nie wiadomo, czy oni zagłosują. Węgry mają 10 milionów mieszkańców. Te 800 tysięcy to znaczny procent.

Czy pan zamierza wrócić na Węgry?

Nie, raczej nie. 

Czy jakikolwiek wynik tych wyborów mógłby pana skłonić do wyjazdu?

Nie. Przy wygranej Orbana na Węgrzech nie będzie wolnych mediów, nie widać opozycji, to widać w prasie, o tym mówią moi znajomi z Węgier, tam jest mocny zamordyzm.

Są jakiekolwiek perspektywy, żeby to się zmieniło?

Nadzieje są zawsze. Społeczeństwo musi się zmobilizować. Ciężko powiedzieć, jak będzie.

Czy coś w tych wyborach może nas zaskoczyć?

Nie sądzę. Jestem niemal pewny zwycięstwa Orbana. 

(j.)

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Michał Dobrołowicz