USA: Kolejny dzień antyrasistowskich protestów, zginęła jedna osoba

Niedziela, 26 lipca 2020 (09:00)

Sobota była kolejnym dniem antyrasistowskich protestów w wielu miastach Ameryki. W Austin w Teksasie doszło do strzelaniny, w wyniku której zginął uczestnik marszu. W Seattle na północy kraju demonstranci podpalili baraki na budowie domu poprawczego.

Policja potwierdziła, że podczas marszu w Austin jedna osoba została śmiertelnie postrzelona. W Austin protestowała setka osób - podaje Reuters.

Do gwałtownych zajść doszło w Seattle. Ich dramatyczny przebieg został sprowokowany wydarzeniami w pobliskim Portland w stanie Oregon, gdzie dochodzi do starć agentów federalnych z manifestantami. Decyzją Białego Domu również do Seattle zostali wysłani funkcjonariusze podlegający rządowi federalnemu, co wywołało niezadowolenie wśród miejscowych.

Policja w Seattle potwierdziła, że użyła kul gumowych dla rozproszenia tłumu, jaki zgromadził się przed placem budowy domu poprawczego i sądu dla nieletnich w hrabstwie King. Wcześniej uczestnicy marszu "Black lives matter" podpalili tam kontenery i baraki używane przez ekipy budowlane.

Zamieszki trwały do godz. 20 czasu miejscowego w sobotę (godz. 5 w niedzielę rano w Polsce). Aresztowano łącznie 25 osób. Jeden z policjantów jest ranny. Trafił do szpitala z poparzeniami nóg, po odpaleniu przez manifestantów rac.

Do protestów w Seattle przyłączyły się też ubrane na żółto "Mamuśki z Seattle" (Moms of Seattle), które starają się oddzielać kordonem manifestantów od funkcjonariuszy służb porządkowych. Inicjatywa "Mamusiek" jest wzorowana na akcji zorganizowanej w Portland.

Widziałyśmy, co się tam dzieje i postanowiłyśmy włączyć się do akcji, wyrażając przy tym solidarność z Mamami z Portland - powiedziała agencji Reutera Lhorna Murray - inicjatorka ruchu z Seattle.

Kontrowersje wokół decyzji o wysłaniu agentów federalnych

Decyzja o wysłaniu agentów federalnych do Portland wywołała protesty władz stanowych w wielu częściach Stanów Zjednoczonych. Wyjaśnień od Białego Domu domagają się deputowani z Partii Demokratycznej w Kongresie.

Prokurator Stanów Zjednoczonych dla zachodniego dystryktu stanu Waszyngton, gdzie znajduje się Seattle, Brian Moran podkreślił w piątek w specjalnym oświadczeniu, że agenci federalni stacjonują w Seattle, by chronić nieruchomości i budynki federalne, a także - by zapewnić funkcjonowanie znajdujących się w nich instytucji użyteczności publicznej.

Administracja Trumpa wysłała również policję federalną do Chicago, Kansas City i Albuquerque w Nowym Meksyku mimo sprzeciwu lokalnych władz - pisze Reuters.

Antyrasistowskie protesty, które ogarnęły niemal całe Stany Zjednoczone, rozpoczęły się po 25 maja, gdy nieuzbrojony, czarnoskóry Amerykanin George Floyd zmarł podczas próby aresztowania go w Minneapolis za domniemaną próbę zapłacenia fałszywym banknotem 20-dolarowym. Policjant udusił go, przygniatając do ziemi i klęcząc na jego szyi przez ponad 8 minut.


Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Magdalena Partyła