Tybetańczycy podzielają los Ujgurów? Niepokojące wieści z Chin

Wtorek, 22 września (15:31)

Chińskie władze kierują tybetańskich rolników do prowadzonych w wojskowym stylu centrów szkolenia, gdzie przyucza się ich do pracy w fabrykach – poinformował Reuters. Brytyjska agencja prasowa porównała działania chińskich władz do krytykowanej przez obrońców praw człowieka kampanii w Sinciangu.

Pekin zdecydował o tym, ilu pracowników rolnych zostanie przemieszczonych do innych części Tybetu oraz innych części Chin - ustalił Reuters. Agencja dotarła do informacji na podstawie analizy setek artykułów w państwowych mediach, dokumentów urzędowych z Tybetu, a także ofert zakupu wydanych w latach 2016-2020.

Dane wskazują na szybki rozwój inicjatywy opracowanej z myślą o zapewnieniu chińskiemu przemysłowi lojalnych pracowników, eliminacji "ubóstwa psychicznego" oraz "pokierowaniu mas, by stworzyły szczęśliwe życie własnymi, ciężko pracującymi rękoma" i "poczuły troskę Komitetu Centralnego" Komunistycznej Partii Chin - ocenia Reuters, przytaczając slogany używane w przeanalizowanych dokumentach i artykułach.

Władze Tybetu ogłosiły, że w pierwszych siedmiu miesiącach roku, przeszkolono w ramach tego projektu ponad pół miliona osób. To około 15 proc. ludności regionu. Prawie 50 tys. z nich przeniesiono do pracy w Tybecie, a kilka tysięcy trafiło do innych części kraju. Wiele osób wykonuje nisko płatne prace w przemyśle tekstylnym, budownictwie czy rolnictwie. 

Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stanowczo zaprzeczyło, jakoby w ramach kampanii wykorzystywano pracę przymusową. 

To, co według ludzi z ukrytymi motywami jest pracą przymusową, po prostu nie istnieje. Mamy nadzieję, że społeczność międzynarodowa odróżni dobro od zła, uszanuje fakty i nie da się nabrać na kłamstwa- napisał resort w oświadczeniu.

Przemieszczanie nadmiaru pracowników rolnych do sektora przemysłowego jest kluczowym elementem kampanii stymulacji gospodarki i eliminacji ubóstwa. Według obrońców praw człowieka jednak w regionach z dużym udziałem mniejszości etnicznych, takich jak Sinciang czy Tybet, programy te kładą silny nacisk na szkolenia ideologiczne. Zdaniem aktywistów zarządzanie w stylu wojskowym może świadczyć o tym, że transfery nie zawsze odbywają się całkowicie dobrowolnie.

Pekin krytykowany

W ostatnich latach narasta międzynarodowa krytyka podobnych projektów prowadzonych przez władze w regionie Sinciang. Niektóre z programów łączone są z obozami internowania i masowymi zatrzymaniami. Eksperci ONZ zwracali uwagę na wiarygodne doniesienia o nawet ponad milionie osób, głównie Ujgurów, przetrzymywanych tam w obozach internowania i poddawanych indoktrynacji ideologicznej.

Władze ChRL początkowo zaprzeczały istnieniu sieci obozów, a obecnie określają je jako "ośrodki szkoleń zawodowych" i twierdzą, że wszyscy ich "uczniowie" zakończyli już "naukę". Pekin utrzymuje również, że stanowcza kampania w Sinciangu służy "utrzymaniu stabilności" i ochronie regionu przed terroryzmem, separatyzmem i islamskim ekstremizmem.

Przywódca ChRL Xi Jinping zapowiedział w sierpniu, że Chiny nasilą działania przeciw separatyzmowi w Tybecie, regionie zamieszkanym w 90 proc. przez etnicznych Tybetańczyków. Krytycy, w tym duchowy przywódca Tybetańczyków Dalajlama XIV, oskarżają chińskie władze o "kulturowe ludobójstwo" w regionie. Dalajlama przebywa w Indiach od 1959 roku, kiedy zbiegł z Chin po nieudanym powstaniu przeciwko władzom. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Katarzyna Wójcik

RMF/PAP