W środowy wieczór, gdy wielu mieszkańców północno-zachodniej Wenezueli szykowało się do kolacji, ziemia zaczęła drżeć. Najpierw pierwszy, potężny wstrząs o sile 7,2, a zaledwie 40 sekund później kolejny – jeszcze silniejszy, o magnitudzie 7,5. W ciągu kilku minut zniszczone zostały całe dzielnice, zawaliły się budynki mieszkalne, szkoły, szpitale i infrastruktura drogowa. Wstrząsy były odczuwalne nawet w odległych regionach kraju.
Według oficjalnych doniesień liczba ofiar śmiertelnych już teraz przekroczyła 900, a ponad 3,3 tysiąca osób odniosło obrażenia. Służby ratunkowe nieustannie przeszukują gruzowiska w poszukiwaniu ocalałych, jednak szanse na odnalezienie żywych z każdą godziną maleją.
Obcokrajowcy wśród ofiar
Wśród ofiar środowej tragedii znalazło się wielu obcokrajowców. Najtragiczniejszy bilans dotyczy obywateli Portugalii – jak poinformowało tamtejsze ministerstwo spraw zagranicznych, zginęło 28 Portugalczyków, a 85 uznaje się za zaginionych. Hiszpańskie władze potwierdziły śmierć co najmniej pięciu swoich obywateli oraz zaginięcie 133 osób.
Włoskie MSZ przekazało, że w wyniku zawalenia się budynku w stanie La Guaira zginął mężczyzna posiadający podwójne obywatelstwo wenezuelsko-włoskie. Wenezuela od lat jest domem dla licznej diaspory włoskiej – obecnie przebywa tam około 170 tysięcy osób z włoskimi paszportami.
Wśród ofiar śmiertelnych są także dwaj obywatele Brazylii, jeden Chilijczyk oraz siedmiu obywateli Chin.
Polacy bezpieczni
Rzecznik polskiego MSZ Maciej Wewiór zapewnił, że polskie władze nie otrzymały żadnych sygnałów o poszkodowanych obywatelach RP. Konsulaty pozostają jednak w stałym kontakcie z lokalnymi służbami i monitorują sytuację.
Setki wstrząsów wtórnych i strach przed kolejną tragedią
Po dwóch głównych wstrząsach ziemi nastąpiło ponad 200 wstrząsów wtórnych. Eksperci ostrzegają, że region może być narażony na kolejne niebezpieczne ruchy tektoniczne, a liczba ofiar może jeszcze wzrosnąć. Przewodniczący parlamentu Wenezueli, Jorge Rodriguez, nie ukrywał, że ostateczny bilans tragedii może być dramatyczny – szacunki mówią nawet o 50 tysiącach potencjalnych ofiar.