W poniedziałkowe popołudnie przed budynkiem Sądu Najwyższego w Moskwie zgromadziło się około 500 osób, głównie młodych ludzi, którzy przyszli wyrazić poparcie dla partii Jabłoko. Manifestanci śledzili na żywo przebieg rozprawy, jedli jabłka – symbol ugrupowania – i otwarcie deklarowali, że Jabłoko jest jedyną partią reprezentującą ich poglądy oraz nadzieje milionów Rosjan.
Na miejscu pojawiły się także policyjne radiowozy, przygotowane na wypadek ewentualnych zatrzymań. Atmosfera była napięta, ale pokojowa.
Ostre zarzuty i walka o przetrwanie
Pozew przeciwko Jabłoku złożyła skrajnie prawicowa partia Rodina, domagając się unieważnienia rejestracji federalnej listy ugrupowania. Wśród zarzutów znalazły się m.in. naruszenia praw autorskich – według Rodiny, Jabłoko bezprawnie wykorzystywało zdjęcia bombardowania Hiroszimy, cytaty z wywiadów byłego lidera partii Grigorija Jawlinskiego oraz kadry z filmu „Wojna i pokój”.
Dodatkowo, Rodina oskarża Jabłoko o nieprawidłowości finansowe związane z kampanią internetową. Według pozwu, w ciągu ostatnich 10 dni na promocję w sieci wydano aż 88 mln rubli, a zasięg tych działań miał objąć ponad pół miliarda użytkowników.
Jabłoko odpiera zarzuty
Przewodniczący partii Jabłoko, Nikołaj Rybakow, stanowczo odrzucił wszystkie oskarżenia. Podczas rozprawy prawnicy ugrupowania przez ponad godzinę prezentowali obszerne wyjaśnienia, podkreślając, że działania partii są zgodne z prawem.
Grigorij Jawlinski, były lider Jabłoka, w specjalnym oświadczeniu wyraził poparcie dla ugrupowania i stwierdził, że próba wykluczenia partii z wyborów to atak na jedyną siłę polityczną w Rosji, która konsekwentnie opowiada się za pokojem.