Tej nocy Rosja przeprowadziła zmasowany atak na Ukrainę - również jej zachodnią część, w wyniku czego doszło również do poważnego incydentu w Polsce na Lubelszczyźnie w miejscowości Tarnawa-Kolonia. Spadł tam najprawdopodobniej rosyjski pocisk Ch-101. Rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych w komunikacie opisało zmasowany atak. Nie wspomniano natomiast o incydencie w Polsce, ani o atakach na ludność cywilną w Rosji.
Resort Federacji Rosyjskiej wymienił, że w obwodach iwanofrankiwskim, żytomierskim, rówieńskim, winnickim i dniepropetrowskim zaatakowano „obiekty związane z produkcją, składowaniem i dostarczaniem różnego rodzaju uzbrojenia rakietowego oraz bezzałogowych statków powietrznych, a także z funkcjonowaniem systemu obserwacji powietrznej; ponadto trafiono statek towarowy w porcie Jużne oraz dwa statki towarowe na wschód i południe od Odessy, przewożące uzbrojenie i sprzęt wojskowy”.
W propagandowej narracji Kremla nie wspomniano już natomiast o atakach na cele cywilne i wielu ofiarach. Eksplozje słychać było w Kijowie i we Lwowie. Są tam poważne zniszczenia i osoby ranne. Cyrkony i Iskandery spadły na też na rodzinne miasto Zełenskiego. Sześć osób, w tym dwoje dzieci - dziewczynki w wieku 5 i 12 lat - zginęło. Nie wspomniano również o incydencie w Polsce, który mógł się zakończyć tragedią. Jeden z rosyjskich dyplomatów stwierdził jednak, co cytuje kremlowska agencja TASS, że „Zachód używa Ukrainy jako karty przetargowej w wojnie hybrydowej z Rosją”.