Kulisy wyjazdu Donalda Trumpa z Ankary po lipcowym szczycie NATO wywołały niemałe zamieszanie w amerykańskich mediach. Choć oficjalnie Biały Dom informował, że prezydent opuścił Turcję na pokładzie Air Force One, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Jak ujawnił „Washington Post”, Trump został potajemnie przewieziony na pokład wojskowego samolotu C-32A, a cała operacja odbyła się w ścisłej tajemnicy – nawet bez wiedzy części pracowników Białego Domu i dziennikarzy.
Zalecenia Secret Service i wojska
Prezydent USA został poproszony o komentarz do tych doniesień podczas wtorkowego spotkania z dziennikarzami. Trump przyznał, że zmiana samolotu była podyktowana wyłącznie zaleceniami Secret Service i wojska.
Ja po prostu postępuję zgodnie z tym, co oni chcą zrobić, kieruję się zaleceniami Secret Service i wojska. Chcieli, żebym poleciał innym lotem, innym samolotem – zapewniającym taki sam poziom bezpieczeństwa — chcieli, żebym to zrobił, więc to zrobiłem. Robię to, co mi mówią – tłumaczył Trump.
Prezydent dodał, że nie dopytywał o szczegóły zagrożenia, ponieważ regularnie otrzymuje groźby. Jak ocenił, „każdy wpływowy prezydent dostaje mnóstwo gróźb, prezydenci, którzy się nie liczą, nie dostają gróźb”.
Ryzyko i reakcja prezydenta
Trump przyznał, że samolot, którym leciał, mógł być bardziej narażony na atak niż maszyna, na pokładzie której znajdowali się dziennikarze.
Myślę, że był bardziej zagrożony, ponieważ to właśnie ten samolot, jak sądzę, byłby bardziej prawdopodobnym celem – ocenił.
Zapytany o obawy związane z możliwym atakiem rakietowym, prezydent odpowiedział w swoim stylu:
Niczym się nie przejmuję, szczerze mówiąc. Wiecie, jakie mam podejście? Wszystko mi jedno.
Cieśnina Ormuz pod kontrolą USA?
W rozmowie z dziennikarzami Trump odniósł się także do sytuacji na Bliskim Wschodzie i relacji z Iranem.
Jestem ostatnią osobą, która ufa Iranowi. Ciągle mnie okłamują. W tej chwili mamy całkowitą kontrolę nad cieśniną Ormuz. Oni jej nie kontrolują. Należy do nas – przekonywał prezydent.
Tymczasem irańskie władze zapowiadają, że cieśnina pozostanie zamknięta, dopóki USA nie zmienią swojego postępowania. Spór o kontrolę nad jednym z najważniejszych szlaków morskich świata trwa.