Szefowa parlamentu Katalonii będzie zwolniona za kaucją

Piątek, 10 listopada 2017 (05:59)

Hiszpański Sąd Najwyższy podjął w czwartek decyzję o zwolnieniu za kaucją w wysokości 150 tysięcy euro szefowej parlamentu Katalonii. Carme Forcadell została zatrzymana w związku z postępowaniem ws. ogłoszenia 27 października przez parlament Katalonii niepodległości regionu.

Wraz z byłą przewodniczącą katalońskiego parlamentu z aresztu zostało zwolnionych pięciu deputowanych - czterech za kaucją w wysokości 25 tysięcy euro, a jeden - bez kaucji.

Sąd w swym postępowaniu ma ustalić rolę całej szóstki w kierowaniu buntem przeciwko władzom centralnym Hiszpanii i dążeniem do secesji Katalonii w wyniku "skoordynowanej strategii mającej na celu ogłoszenie jej niepodległości".

Władze w Madrycie zdecydowały się na rozwiązanie parlamentu katalońskiej wspólnoty autonomicznej po ogłoszeniu przez nią 27 października niepodległości.

Carme Forcadell pozostanie w areszcie do czasu wpłacenia całej kaucji - pisze na swym portalu "El Pais".

Sędzia Pablo Llarena wskazał w uzasadnieniu swej decyzji, że "wszyscy oskarżeni zadeklarowali, że albo zrezygnują w przyszłości z wszelkiej działalności politycznej, albo też - dołożą starań, by unikać działań wychodzących poza ramy konstytucyjne".

Nie uwzględniono wniosku prokuratora generalnego

W decyzji sądu nie uwzględniono wniosku prokuratora generalnego, który domagał się, by Carme Forcadell pozostała w areszcie bez prawa wyjścia za kaucją.

Zdymisjonowana szefowa regionalnego parlamentu Katalonii była w czwartek przesłuchiwana w Sądzie Najwyższym w Madrycie wraz z pięciorgiem byłych deputowanych w ramach dochodzenia wszczętego po ogłoszeniu niepodległości przez Katalonię.

Hiszpański prokurator generalny Jose Manuel Maza zapowiedział w ubiegłym tygodniu, że chce postawienia byłym katalońskim przywódcom zarzutów rebelii, działalności wywrotowej i malwersacji. Za te przestępstwa grożą w Hiszpanii kary - odpowiednio - 30, 15 i 6 lat więzienia.

Jako szefowa katalońskiego parlamentu Forcadell zezwoliła na przeprowadzenie głosowania w parlamencie w Barcelonie w sprawie rezolucji o ustanowieniu niezależnej od Hiszpanii Republiki Katalonii. Zrobiła to mimo ostrzeżeń, że byłoby to niezgodne z hiszpańskim prawem. Rezolucję poparło 70 spośród 135 deputowanych, przy sprzeciwie 10 z nich i bojkocie kilku partii. Forcadell liczyła głosy oddane przez katalońskich deputowanych, a wcześniej pozwoliła na przyjęcie innych przepisów, które prowadziły do secesji.

Reakcja Madrytu

Po ogłoszeniu niepodległości przez kataloński parlament 27 października hiszpański Senat zaaprobował przejęcie przez rząd w Madrycie władzy w Katalonii, by zahamować proces odrywania się tego regionu od reszty kraju. W środę Trybunał Konstytucyjny unieważnił katalońską deklarację niepodległości.

W czwartek przed sądem Forcadell utrzymywała, że przejęcie przez rząd centralny władzy w Katalonii nie miało wartości prawnej. Zdaniem agencji, powołujących się na źródła sądowe, tłumaczyła ona również, że jako szefowa parlamentu nie miała "możliwości, by zabronić parlamentarzystom głosowania" ws. niepodległości 27 października.

W areszcie przebywa obecnie ośmiu członków rządu katalońskiej wspólnoty autonomicznej. Zdymisjonowany kataloński premier Carles Puigdemont i jego czterej współpracownicy czekają w Belgii na decyzję sądu w sprawie ich ewentualnej ekstradycji do Hiszpanii.


(ł)

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat