Stolica Bułgarii tonie w śmieciach. Stosy odpadów, gromadzące się w niektórych dzielnicach Sofii już od kilku dni, grożą epidemią - zaalarmował szef wydziału kontroli nad chorobami zakaźnymi w bułgarskim Ministerstwie Zdrowia, Angeł Kunczew. Jak stwierdził, leżące na sofijskich ulicach ponad 5 tysięcy ton śmieci może doprowadzić do wybuchu żółtaczki typu A, czerwonki i salmonelli.

Sytuację bułgarskiej stolicy pogarsza ciepła pogoda i setki bezdomnych psów, które grzebią w odpadach.

Śmieciowy kryzys w Sofii powstał w wyniku sporów finansowych pomiędzy władzami miasta i jedną z firm, posiadających koncesję na wywóz odpadów. Władze Sofii zamierzają zerwać umowę ze spółką Novera, dokument zawiera jednak szereg klauzul zabezpieczających interesy firmy. Przewiduje między innymi odszkodowanie w wysokości prawie 50 milionów lewów, czyli około 25 milionów euro w razie przedterminowego anulowania umowy.

Sprawą zajęły się prokuratura oraz Państwowa Agencja Bezpieczeństwa Narodowego. Prokurator Sofii Nikołaj Kokinow poinformował, że wszczęto wstępne dochodzenie, które ma wyjaśnić, czy w wyniku odmowy spełniania obowiązków przez firmę Novera powstało masowe zagrożenie dla zdrowia ludności i zanieczyszczenie środowiska.