Sprawca masakry w Christchurch skazany na dożywocie. Wyrok przyjął bez emocji

Czwartek, 27 sierpnia 2020 (07:33)

Sąd w Nowej Zelandii skazał 29-letniego Australijczyka Brenton Tarrant na dożywotnie więzienie bez prawa wcześniejszego zwolnienia za zabicie 51 muzułmanów w meczecie w Christchurch. To pierwszy taki wyrok w historii Nowej Zelandii. Sprawca masakry przyjął wyrok bez emocji. Zabijał z pobudek rasowych. RMF FM ujawnił wcześniej, że przed dokonaniem zamachu Australijczyk przebywał między innymi w Polsce. Na jego broni było nazwisko Feliksa Kazimierza Potockiego, hetmana, który walczył z Turkami między innymi pod Wiedniem. Tarrant wzorował się na Andersie Breiviku, który dokonał masakry w Oslo i na wyspie Utoya.

W marcu 2019 roku w atakach na meczet Al Noor i centrum islamskie w Linwood zginęło łącznie 51 osób, a 40 zostało rannych. Była to najbardziej krwawa pod względem liczby ofiar masowa strzelanina w historii Nowej Zelandii.

Brenton Tarrant na żywo transmitował w mediach społecznościowych strzelaninę przy pomocy kamery, którą zainstalował na swoim ubraniu.

Po zatrzymaniu przez policję przyznał, że chciał zabić tak wiele osób, jak to możliwe. Od kilku lat utrzymywał kontakty ze środowiskami skrajnej prawicy i nie ukrywał swoich antymuzułmańskich poglądów.

W poniedziałek podczas przesłuchania Tarrant po raz pierwszy osobiście stanął w sądzie - wszystkie wcześniejsze zeznania przed sądem składał ze swojej celi za pośrednictwem łącza wideo. Po raz pierwszy miał też okazję stanąć twarzą w twarz z osobami, które ocalały z ataku oraz z krewnymi tych, które nie przeżyły. Tarrant zarówno podczas wystąpienia prokuratora, jak i zeznań ofiar zachowywał się spokojnie.

Według prokuratury, Tarrant rozpoczął przygotowania do ataków we wrześniu 2017 roku, kiedy uzyskał pozwolenie na posiadanie broni palnej i zaczął gromadzić amunicję. Jak wskazała prokuratura, dokładnie badał on lokalizację różnych meczetów w Nowej Zelandii, plany budynków, sprawdzając, gdzie są wejścia i wyjścia, a nawet używał drona do obserwacji meczetu Al Noor. Sprawdzał też, w które dni i w których godzinach jest w nich najwięcej ludzi, aby maksymalnie zwiększyć liczbę ofiar śmiertelnych.

Prokuratura oświadczyła również, że Tarrant po ataku na meczet Al Noor oraz na centrum islamskie w Linwood planował podpalić oba te miejsca i dlatego miał w samochodzie kanistry z benzyną, zaś jego następnym celem miał być jeszcze jeden meczet - w pobliskim Ashburton. Po drodze został jednak zatrzymany przez policję.

Tarrant "odnosi się do swoich działań jako do ataków terrorystycznych, twierdząc, że były one motywowane jego ideologicznymi przekonaniami i zamierzał zasiać strach wśród tych, których określił jako ‘najeźdźców’, w tym ludności muzułmańskiej lub, bardziej ogólnie, imigrantów spoza Europy" - powiedział prokurator Barnaby Hawes.

Zamachowiec przebywał w Polsce

Reporterzy RMF FM ujawnili, że Brenton Tarrant przebywał w Polsce w grudniu 2018 roku. Zwiedzał krzyżackie zamki. Zrobione przez siebie zdjęcia umieścił w mediach społecznościowych. Według naszych informacji, podczas pobytu w Polsce Australijczyk kontaktował się z co najmniej dwiema osobami.

Był też w Bułgarii, gdzie odwiedził szereg miejsc związanych z historią kraju, a zwłaszcza z walkami Bułgarów o wyzwolenie od trwającej 500 lat niewoli tureckiej.

Przypomnijmy, że na magazynkach do broni maszynowej, której używał zamachowiec, było nazwisko Feliksa Kazimierza Potockiego, hetmana, który walczył z Turkami między innymi pod Wiedniem, za czasów Jana III Sobieskiego. Dodatkowo na karabinie był napis "Wiedeń 1683".

Śledztwo w sprawie Tarranta prowadzone było w kilku państwach Europy. W Austrii prokuratorzy odkryli, że w 2018 roku terrorysta wpłacił 1500 euro na konto skrajnie prawicowej organizacji.

Inspirował się Breivikiem

Brenton Tarrant wcześniej napisał 74-stronicowy manifest, w którym wychwalał sprawcę strzelaniny na norweskiej wyspie Utoya Andersa Brevika. Pisał też o zamachu na Drottninggatan w centrum Sztokholmu w Szwecji, który miał być w jego życiu punktem zwrotnym.

"Podróżowałem turystycznie po Europie Zachodniej. Byłem we Francji, Hiszpanii, Portugalii i innych krajach. Pierwszym wydarzeniem, które zapoczątkowało zmiany, był atak terrorystyczny w Sztokholmie 7 kwietnia 2017 roku" - pisał.

Twierdził, że atak w Christchurch miał być zemstą za śmierć 11-letniej Ebby Åkerlund - jednej z pięciu ofiar zamachu w stolicy Szwecji. Jej imię miał nawet napisane na jednym z karabinów maszynowych.

"Ebba szła spotkać się po szkole z mamą, kiedy została zamordowana przez sprawcę, który skradzioną furgonetką wjechał w ludzi na deptaku. Ebba była niedosłysząca i nie zdawała sobie sprawy ze zbliżającego się zagrożenia" - opisywał losy 11-latki.

W swoim manifeście wychwala masowego mordercę Andersa Beringa Breivika, który zabił 77 osób na wyspie Utoya oraz w Oslo w 2011 roku. Norweg miał być dla niego inspiracją.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Joanna Potocka

RMF24