Zuchwała grabież obrazów na Sycylii
Trzy lub cztery osoby z zasłoniętymi twarzami wdarły się do muzeum w sycylijskiej Mesynie w sobotę tuż przed godz. 22. Początkowo złodzieje zdołali wynieść aż sześć dzieł Antonella da Messiny, najważniejszego sycylijskiego malarza XV wieku.
Wartość obrazów szacuje się na dziesiątki milionów euro – podkreśliła włoska agencja informacyjna Ansa.
Wstępne ustalenia wskazują, że cała akcja trwała od dwóch do trzech minut. Złodzieje najprawdopodobniej przeszli przez bramę, aby dostać się do ogrodu muzealnego, a następnie sforsowali drzwi, by wedrzeć się do pomieszczeń, w których przechowywano dzieła sztuki. Zdaniem kierownictwa muzeum i śledczych monitoring i systemy alarmowe były sprawne.
Alarm uruchomił się najprawdopodobniej w momencie, gdy złodzieje rozbili gablotę z obrazami. Jak przekazała agencja Ansa, kamery monitoringu uchwyciły każdy etap kradzieży, a w tym czasie w budynku było czterech ochroniarzy.
Kradzież na zlecenie?
Dwa z wyniesionych dzieł szybko znaleziono na murku przed muzeum. Złodzieje prawdopodobnie porzucili je podczas ucieczki, gdy w pobliżu znajdowali się przechodnie.
Ostatecznie z muzeum zniknęły trzy z pięciu tablic „Poliptyku św. Grzegorza” oraz dwustronna tabliczka przedstawiającą Matkę Bożą i Chrystusa.
Służby po otrzymaniu zgłoszenia o kradzieży, jeszcze tego samego wieczora rozstawiły specjalne punkty kontrolne na nabrzeżach prowadzących do Kalabrii w kontynentalnej części Włoch. Te jednak nie przyniosły rezultatu. Nie wiadomo, czy złodziejom udało się opuścić Sycylię, czy też skradzione obrazy pozostają na wyspie.
Miejscowa prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie, a policja przesłuchała pracowników muzeum w charakterze świadków.
Jednym ze sprawdzanych scenariuszy jest kradzież na zlecenie handlarza dzieł sztuki. Choć, jak podkreśliła agencja Ansa, taka transakcja nie jest łatwa bez szczegółowego planu.
Szokujące okoliczności kradzieży. Ochrona zignorowała alarm?
Włoska prasa stawia wiele pytań w sprawie tej kradzieży, do czego prowokują jej szokujące okoliczności. Czy żaden z ochroniarzy obecnych w muzeum podczas kradzieży nie obserwował wtedy monitoringu?
Dlaczego nie interweniowali, gdy włączył się alarm, który najwyraźniej został natychmiast dezaktywowany przez jednego z nich? Czy uznano go za fałszywy alarm? – zastanawia się agencja Ansa.
Co ciekawe, według wstępnych informacji przekazanych przez włoskie media, kustosze muzeum mieli dowiedzieć się o kradzieży dopiero wtedy, gdy mundurowi zapukali do drzwi budynku, aby ustalić, czy dwa dzieła znalezione na zewnątrz należą do kolekcji.
Do tej zuchwałej grabieży doszło w święto Ferragosto, obchodzone 15 sierpnia (zbiega się z kościelnym świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny). Włosi wówczas chętnie idą na plaże, gdzie oblewają się wodą, a wieczorami można podziwiać m.in. fajerwerki. Część osób do późna świętuje w barach i pubach.