Skompromitowany współpracownik Macrona: Miałem trudne dzieciństwo w marokańskiej rodzinie!

Poniedziałek, 30 lipca 2018 (13:27)

Zaostrza się skandal wokół byłego wiceszefa kancelarii prezydenta Francji Emmanuela Macrona, 27-letniego Alexandre’a Benalli, który w czasie pierwszomajowych protestów przebrał się za policjanta i pobił demonstrantów. Jak się okazuje, szef państwa uznał początkowo, że incydent nie stanowi poważnego problemu, i nie przyjął dymisji brutalnego współpracownika. Tak przynajmniej twierdzi ten ostatni. Macron wyrzucił Benallę ze swej kancelarii dopiero po ujawnieniu afery przez dziennikarzy.

Francuskie media oskarżają Emmanuela Macrona o hipokryzję: najpierw bowiem nie przyjął on dymisji Alexandre’a Benalli, wyjaśniając mu, że nie uważa sprawy pobicia demonstrantów za wielki problem - wyrzucił go jednak z Pałacu Elizejskiego natychmiast po tym, jak aferę ujawnił dziennik "Le Monde".

Sam Alexandre Benalla - oskarżany o wyjątkową brutalność wobec demonstrantów, w tym młodych kobiet - tłumaczy teraz w mediach, że... miał trudne dzieciństwo, bo pochodzi z biednej rodziny marokańskich imigrantów. Opowiada, że jego ojciec bił matkę, a nawet próbował go porwać. Matka miała ukrywać go u kuzynów.

Benalla jest kochankiem Macrona? Prezydent zabrał głos

Afera z Alexandre’em Benallą ma już charakter kuli śniegowej. W mediach aż huczy od plotek - i to niekoniecznie związanych stricte z polityką.

Na portalach społecznościowych pojawiły się w ostatnim czasie pogłoski, podchwycone później przez największe tytuły, że 27-letni Benalla jest kochankiem Emmanuela Macrona, że dostał od prezydenta 300-metrowe mieszkanie służbowe, że zarabiał 10 tysięcy euro miesięcznie, a nawet... że szef państwa powierzał mu często kod aktywacji broni atomowej.

Plotki stały się na tyle głośne, że zmusiły francuskiego przywódcę do zabrania stanowiska. Macron, przemawiając kilka dni temu do posłów z obozu prezydenckiego, zapewnił, że nigdy nie miał romansu z Benallą i nie powierzył mu nigdy kodu aktywacji broni nuklearnej. Ironizował, że chodziło o fake newsy, całkowicie wyssane z palca plotki, w które i tak mało kto uwierzył.

Pałac Elizejski poinformował również, że powierzchnia służbowego mieszkania, do którego Alexandre Benalla miał się wprowadzić, nie przekraczała stu metrów kwadratowych, a wysokość jego miesięcznej pensji sięgała "tylko" 6000 euro netto.


(e)

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Marek Gładysz