W nocy z czwartku na piątek czternastu senatorów – zarówno Demokratów, jak i Republikanów – wystosowało oficjalny list do prezydenta Donalda Trumpa. W dokumencie podkreślili, że Władimir Putin ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za wywołanie wojny przeciwko Ukrainie, a jego obecność na szczycie G20 mogłaby zostać odebrana jako przyzwolenie na dalszą agresję.
"Pozwolenie mu na udział w szczycie budzi poważne obawy związane z legitymizowaniem i normalizowaniem władz, które każdego dnia atakują cywilne cele w Ukrainie" – czytamy w liście senatorów.
Sankcje i międzynarodowa izolacja
Senatorowie przypomnieli, że zarówno Władimir Putin, jak i rosyjski minister finansów Anton Siłuanow oraz inni członkowie delegacji, są objęci amerykańskimi sankcjami. Restrykcje te zostały nałożone za działania zagrażające bezpieczeństwu narodowemu Stanów Zjednoczonych. Politycy podkreślili, że izolacja Putina od społeczności międzynarodowej jest kluczowa, by skłonić Rosję do zawieszenia broni i zakończenia konfliktu.
Na czele grupy senatorów stanęli republikanin Roger Wicker, przewodniczący senackiej Komisji Sił Zbrojnych, oraz demokratka Jeanne Shaheen, najwyższa rangą przedstawicielka swojej partii w Komisji Spraw Zagranicznych.
Kontrowersje wokół zaproszenia
O zaproszeniu dla Putina poinformował sekretarz stanu USA Marco Rubio, który podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ spotkał się z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem.
Zaprosiliśmy prezydenta Putina na szczyt G20. Uważamy, że jest to dla niego okazja, by zaangażować się w rozmowy nie tylko z prezydentem, ale również z innymi światowymi przywódcami. Mamy nadzieję, że przyjmie to zaproszenie – powiedział Rubio dziennikarzom.