Sąd zdecyduje o losie maklera Societe Generale

Piątek, 14 marca 2008 (09:33)

Paryski sąd ma zdecydować, czy wypuścić z aresztu za kaucją maklera banku Societet Generale. Jerome Kerviel jest podejrzany o oszustwo stulecia, czyli narażenie banku na stratę 5 miliardów dolarów.

Dziennik „Le Figaro” pisze z kolei, że Jerome Kerviel sfałszował ponad tysiąc oficjalnych dokumentów, by zataić nielegalne transakcje. Gazeta sugeruje, że nikt nie podejrzewał nawet, iż Kerviel mógł przeprowadzać nielegalne transakcje o wartości aż 5 miliardów euro, bo był uważany za "szarego, nieśmiałego urzędnika".

W przeciwieństwie do swoich kolegów-maklerów nie jeździł bajecznie drogimi kabrioletami tylko metrem, bo nie miał w ogóle samochodu. Nie mieszkał też w luksusowym apartamencie, tylko wynajmował skromne mieszkanie. Wysokość jego oszczędności nie przekraczała 11 tysięcy euro - podczas gdy najlepsi maklerzy dostawali każdego roku wielomilionowe premie. Jego jedynym marzeniem była właśnie obiecywana mu przez dyrekcję premia w wysokości 300 tysięcy euro, która - jak sam przyznaje - miała całkowicie zmienić jego życie.

Wczoraj francuska policja zatrzymała drugiego podejrzanego w sprawie bankowej afery. Nie podano jednak jego tożsamości.

Policyjna brygada finansowa odkryła, że przeprowadzając nielegalne transakcja giełdowe, Kerviel korzystał często z usług pośrednika, zatrudnianego przez jedną z filii Societe Generale.

Obaj często porozumiewali się za pośrednictwem wewnętrznej sieci komputerowej banku. Przed wybuchem afery, pośrednik próbował uspokajać Kerviela, zapewniając go, że przeprowadzane przez niego transakcje są legalne.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

RMF FM - newsroom