Royal baby Archie Windsor miesza (niektórym) ludziom w głowach

Czwartek, 9 maja 2019 (17:08)

Mały Archie Windsor ma zaledwie 3 dni i już jest ulubionym tematem brytyjskich mediów. Nie wszystkie doniesienia są jednak pozytywne. To szukanie dziury w całym czy dziennikarska skrupulatność?

Chodzi o katastrofę PR-owską, jaką zdaniem niektórych mediów, zafundowali sobie Meghan i Harry zatrudniając specjalistkę w tej dziedzinie. Po pierwsze nie wysłała ona w porę maili, które powiadomić miały media o rozpoczęciu się porodu. Następnie na oficjalnej stronie internetowej umieściła informację, z której wynikało, że rodzicami dziecka jest brat i szwagierka Harry’ego, Wiliam i Kate. W końcu szefowa PR-u książęcej pary o mało nie zrujnowała pierwszego wywiadu z Archiem na ręku, w ostatniej chwili usuwając się z kadru.

Brytyjskie media lubią doszukiwać się negatywów w nawet najbardziej pozytywnych historiach. Według tej samej reguły kibicują słabszym i mniej uprzywilejowanym. To jest już na Wyspach tradycją.

Nie mieści się w głowie

 

Nie obyło się bez nieprzyjemnego skandalu z udziałem znanego prezentera BBC. Na wieść o narodzinach Danny Baker umieścił na Twitterze zdjęcie pary trzymającej za ręce szympansa, ubranego w dziecięcy strój . "Royal baby opuszcza szpital" - dodał w komentarzu Baker. Z oczywistych powodów rozpętała się burza. Najpierw zareagowali internauci, którzy nie wierzyli własnym oczom. Następnie ruszyła do akcji BBC. W innej już informacji na Twitterze Baker poinformował, że został zwolniony z pracy. Komentatorzy zauważają, że dzięki Meghan, która jest połowie Afroamerykanką,  mały Archie może stać się symbolem wielokulturowego i wypełni zintegrowanego społeczeństwa, w którym nie ma miejsca na rasizm. Meghan, Harry i Archie są także symbolem zmieniającego się wizerunku rodziny królewskiej. Za bezmyślność i skandaliczne zachowanie Danny Baker zapłacił stosowna cenę. To może być koniec jego kariery.

Audiencja w pełnym składzie

Media szeroko komentują fotografię książęcej pary, prezentującą noworodka brytyjskiej królowej Elżbiecie II i jej mężowi księciu Filipowi. Została ona wczoraj  szerzej udostępniona. Na zdjęciu obecna jest także matka Meghan, Doria Ragland. Jej takt i dyplomacja zyskała podziw wielu komentatorów - niełatwo jest zachować spokój w takim towarzystwie. Pani Ragland jest olbrzymim wsparciem dla Meghan, a jej obecność na zdjęciu - jak podkreślają obserwatorzy - jest w pełni uzasadniona. Szczególnie z racji faktu, że w życiu księżnej Sussex zabrakło ojca, z którym jest zwaśniona. Thomas Markle nie był obecny na ślubie księżnej. Oficjalnym powodem był zabieg kardiologiczny, jaki w tym czasie przechodził. Nieoficjalnym, skandal z jego udziałem. Pan Markle zaaranżował bowiem sesję z paparazzi przyjmując za nią honorarium w wysokości 100 tys. dolarów.

Do przodu

Życie zatrzymało się dla na księcia Harry’ego tylko na trzy dni. Wnuk królowej złożył dziś wizytę w Amsterdamie, by promować przyszłoroczne Igrzyska Invictus, które odbędą się w tym mieście. To okazja do rywalizacji sportowej dla kombatantów i byłych żołnierzy, którzy ranni zostali wyniku działań wojennych. Zaangażowanie księcia Harry’ego w tę inicjatywę jest jednym z powodów jego rosnącej popularności. Narodziny małego Archiego jeszcze bardziej tę popularność wzmocnią. 

W prezencie od holenderskiej księżnej Małgorzaty świeżo upieczony ojciec otrzymał gustowne ubranko dla synka i usłyszał pod adresem swojej rodziny wiele ciepłych słów.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Bogdan Frymorgen

Joanna Potocka