Rosyjski ambasador w Turcji zastrzelony przez policjanta. Napastnik krzyczał o Aleppo

Poniedziałek, 19 grudnia 2016 (17:26)
Aktualizacja: Poniedziałek, 19 grudnia 2016 (18:49)

Ambasador Federacji Rosyjskiej w Turcji Andriej Karłow został zastrzelony w Ankarze. Dyplomata został zaatakowany na otwarciu wystawy "Rosja oczami Turków" w Centrum Sztuki Współczesnej w stolicy Turcji. Zamachowca został chwilę po ataku zastrzelony przez policję.

Rosyjski ambasador przemawiał na inauguracji wystawy. Wtedy jeden z policjantów ochraniających ambasadora wyciągnął pistolet i wystrzelił 8 razy. Krzyknął "Allah akbar", po czym zaczął mówić o Syrii i "zabijaniu niewinnych ludzi". Nie zapominajcie Syrii, nie zapominajcie Aleppo. Dopóki ludzie tam nie będą bezpieczni, wy też nie będziecie - krzyczał.

Napastnik został zastrzelony przez policję. Turecki rząd potwierdził, że mężczyzna był funkcjonariuszem. Miał 22 lata. Według prorządowego dziennika "Yeni Safak" był członkiem sił zajmujących się tłumieniem zamieszek.

Siostra i matka napastnika zostały zatrzymane w tureckiej prowincji Aydin. 

Tureckie służby są zdania, że napastnik miał powiązania z siatką Fethullaha Gulena, którego rząd oskarża o lipcową próbę zamachu stanu. Doradca Fethullaha Gulena powiedział, że kaznodzieja potępia zabójstwo, a jego ruch nie ma z tym nic wspólnego. 

Rosyjskie media z kolei twierdzą, że to zemsta za udział Rosji w wojnie w Syrii i dodają, że do zamachu doszło 90 metrów od ambasady USA.

Oprócz ambasadora postrzelone zostały trzy osoby. Karłow w ciężkim stanie trafił do szpitala. Niestety nie udało się go uratować.

Andriej Karłow pracował jako ambasador w Turcji od 2013 roku.

Rzeczniczka rosyjskiej dyplomacji Maria Zacharowa skrytykowała zamach na rosyjskiego dyplomatę. Terroryzm nie wygra i będziemy z nim stanowczo walczyć - powiedziała.

Burmistrz Ankary oświadczył, że zamach na rosyjskiego ambasadora w Turcji był próbą zrujnowania stosunków z Moskwą.

Putin: Musimy wiedzieć, kto kierował ręką zabójcy

Przestępstwo, które popełniono, to niewątpliwie prowokacja, skierowana na załamanie normalizacji stosunków rosyjsko-tureckich i na załamanie procesu pokojowego w Syrii, który aktywnie promują Rosja, Turcja, Iran i inne kraje - powiedział prezydent Rosji Władimir Putin.

Polityk spotkał się z szefami MSZ, służb wywiadowczych Rosji i Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej.

Odpowiedź może być tylko jedna - wzmocnienie walki z terrorem, i bandyci to odczują na sobie - powiedział Putin.

Poinformował, że Komitet Śledczy wszczął w sprawie zabójstwa ambasadora Andrieja Karłowa sprawę karną. Grupa śledczych uda się do Ankary i będzie uczestniczyła w dochodzeniu wraz ze służbami tureckimi. Powinniśmy wiedzieć, kto kierował ręką zabójcy - podkreślił szef państwa.

Prezydent polecił, by dyplomata został pośmiertnie odznaczony. Nakazał też wzmocnienie ochrony placówek dyplomatycznych Rosji w Turcji i otrzymanie gwarancji ze strony tureckiej dotyczących zapewnienia bezpieczeństwa przedstawicielstw Rosji.

(az)

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

RMF FM/PAP