Liczba ofiar śmiertelnych wtorkowego trzęsienia ziemi w prefekturze Kumamoto wzrosła do 30. Takie informacje podała BBC, powołując się na wypowiedź premier Sanae Takaichi.
Wcześniej urzędnicy przekazywali, że część osób znajduje się „w stanie zatrzymania akcji serca” – to określenie stosowane w Japonii wobec osób bez funkcji życiowych, zanim lekarz oficjalnie potwierdzi zgon.
Poprzedni oficjalny bilans mówił o 13 zabitych.
Ewakuowani w schroniskach, upały utrudniają akcję
Wstrząsy o sile 7,1 nawiedziły prefekturę Kumamoto we wtorek tuż przed godziną 16:30 czasu lokalnego (9:30 w Polsce). Następnie odnotowano ponad 100 wstrząsów wtórnych, a wiele osób ze strachu przed kolejnymi wstrząsami postanowiło spać w samochodach.
Region zmaga się z falą upałów. Co więcej, według prognoz w najbliższych dniach temperatury mogą sięgnąć tam 39 stopni Celsjusza. W środę minister obrony Japonii Shinjiro Koizumi ogłosił dostawę 300 klimatyzatorów do Kumamoto, z czego 150 jednostek trafi do ośrodków ewakuacyjnych.
W 415 otwartych schroniskach przebywa już ponad 10,4 tysiąca ewakuowanych mieszkańców.
Najwięcej ofiar śmiertelnych pochodzi z dwóch miejsc. Osiem osób zginęło pod gruzami zawalonego komina w fabryce papieru Nippon Paper w mieście Yatsushiro. Kolejne pięć osób straciło życie w wyniku potężnego wybuchu w centrum handlowym Aeon Mall Kumamoto. Prezes firmy Aeon, Akio Yoshida, przeprosił rodziny zmarłych i zapewnił o pełnym wsparciu dla poszkodowanych. Według wstępnych ustaleń eksplozja mogła być skutkiem rozszczelnienia instalacji gazowych, jednak przyczyny tragedii są wciąż badane.
Wśród ofiar także obcokrajowiec
Wśród ofiar śmiertelnych znalazł się obywatel Wietnamu – poinformował publiczny nadawca NHK.
Wtorkowe trzęsienie ziemi było najsilniejszym w Japonii od czasu tragicznego trzęsienia na półwyspie Noto w styczniu 2024 roku. Japonia leży w tzw. Pacyficznym Pierścieniu Ognia – obszarze szczególnie narażonym na trzęsienia ziemi i erupcje wulkaniczne.