Rocznica ataku na szkołę w Biesłanie. Rozpoczęła się warta pamięci

Sobota, 1 września 2018 (12:58)

W Biesłanie w Osetii Północnej, republice wschodzącej w skład Federacji Rosyjskiej, rozpoczęły się uroczystości upamiętniające ofiary ataku terrorystycznego na szkołę dokonanego w 2004 roku przez czeczeńskich rebeliantów. Obchody trwać będą trzy dni.

Obchody 14. rocznicy ataku rozpoczęły się o godzinie 9.15 (godz. 8.15 czasu polskiego) dźwiękiem szkolnego dzwonka. O tej porze 1 września 2004 roku czeczeńscy rebelianci żądający wycofania rosyjskich wojsk federalnych z Czeczenii zajęli szkołę nr 1, biorąc ponad 1100 zakładników. Były to głównie dzieci, które uczestniczyły w uroczystym rozpoczęciu roku szkolnego, a także ich rodzice i nauczyciele.

Każdego roku uczestnicy uroczystości żałobnych przynoszą pod budynek dawnej szkoły dziecięce zabawki i wodę - tę ostatnią dlatego, że w trakcie dramatu w biesłańskiej szkole zakładnikom nie pozwalano pić. Głównym miejscem pamięci jest pomieszczenie dawnej sali gimnastycznej, gdzie zakładnicy przetrzymywani byli przez trzy dni.

Uroczystości żałobne rozpoczynają w Biesłanie trzydniową wartę pamięci. W innych miastach Rosji, m.in. w Moskwie i Petersburgu - złożone zostaną kwiaty pod pomnikami ofiar Biesłanu.

3 września 2004 roku w budynku szkoły doszło do wybuchu, po którym rozpoczął się szturm sił specjalnych. W rezultacie ataku terrorystycznego i szturmu zginęło ponad 330 osób, większość tych ofiar - 186 - stanowiły dzieci.

14 lat po tragedii wciąż jest ona pamiętana w Rosji. W sondażu niezależnego ośrodka Centrum Lewady z końca sierpnia br. 45 proc. badanych powiedziało, że wydarzenia w Biesłanie są im dobrze znane. Dalszych 45 procent przyznało, że zna je w ogólnych zarysach. Na pytanie, czy władze uczyniły wszystko, by ocalić zakładników, 26 proc. odpowiedziało, że "zdecydowanie tak", a 37 proc., iż "raczej tak". Przecząco odpowiedziało łącznie 23 proc. badanych ("raczej nie" - 17 proc. i "zdecydowanie nie" - 6 procent).

W kwietniu 2017 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPCz), który rozpatrywał skargę rodzin zakładników i osób rannych w ataku uznał, że władze rosyjskie popełniły szereg uchybień. Ocenił, że rosyjskie służby specjalne były w posiadaniu informacji o przygotowywanym ataku. Uznał także, że podczas szturmu nie zdołano zapewnić, by ryzyko dla zakładników było jak najmniejsze. Władze nie podjęły także - zdaniem ETPCz - niezbędnych działań w celu zbadania okoliczności ataku i przyczyn śmierci zakładników.


(mn)

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat